środa, 7 sierpnia 2013


  Dobry :D
Już bez żadnych niepotrzebnych wstępów, których nie chce mi się pisać. Perspektywa Miriam:


Auuu… Wszystko mnie boli… Kurde, co się dzieje? Pamiętam… Pamiętam, że byłam na podwójnej randce. To, ze byliśmy na kręglach, potem w kinie a na sam koniec chłopcy zaprosili nas na kolację… Ale… Ja chyba na niej nie byłam… Wszystko mnie boli. Jak ciemno… Ale tam jest jakiś punkcik! AU! Za jasno! Nie… Gdzie ja…?
To boli… Co się dzieje? Gdzie ja jestem? Powinnam być w domu! Jutro szkoła. A nie, dopiero sobota.
- Uh… Otworzyłaś oczy. Jak dobrze.
- Kto… Kto tu jest?
- Nie… Nie poznajesz mnie?
- Ja ciebie nie widzę. Kim jesteś? Nie znam cię! Szybko! Idź stąd! Bo zawołam moich rodziców!
- Tu nie ma twoich rodziców. Oni są w Polsce.
- Nie żartuj sobie ze mnie! Przecież tu jesteśmy. A gdzie niby? Może w Chinach?
- Blisko. W Japonii… Co się stało? Nie wiesz gdzie jesteś, nic nie pamiętasz?
- Po pierwsze, kim jesteś i co ja robię… W JAPONII?!
- Jestem Ichiro. I do tej pory byłem twoim chłopakiem…
- Moim… co?! Ja… To są jakieś głupie żarty! Zawieź mnie do domu-
- Co tu się dzieje? Miriam, dobrze się czujesz?
- Hm? Lucy? Ty też tu jesteś? Ale jak to? Powiesz mi może co ja tu robię?
- Miriam… Ichiru, umów nas jak najszybciej do lekarza.
- Możemy zadzwonić po-
- Nie ma sensu, to nie jest aż tak bardzo poważne… Mam nadzieję.
  Gdzie ja do cholery jestem?! Przed chwilą zdawało mi się, jak bym coś jeszcze pamiętała. Może jak tu się znalazłam? To pewnie kolejny, obrzydliwy żart ze strony moich znajomych. Ależ oni mają poczucie humoru!
Lucy weszła do pokoju, poprosiła chłopaka, który miał na imię… Ichi-coś tam, i zawieźli mnie, jak przypuszczam, do szpitala. Szybko postawili mnie na nogi i pozwolili się o siebie oprzeć. W tenże sposób dotarliśmy do gabinetu lekarza.
- Witam, w czym problem?
- Ona… Ma amnezję. Zdaje mi się, ze nie pamięta nic sprzed czterech miesięcy.
- To dość sporo… Chociaż… Czy nie wydarzyło się ostatnio nic szokującego? I czy wasza koleżanka ma silna psychikę?
- No cóż… - odezwała się Lucy. – Zdaje mi się, że psychikę ma dobrą, ale… Jest coś, co mogło ją nieźle przerazić. Wczoraj, podczas kolacji zemdlała i obudziła się dopiero jakieś dwie godziny temu.
- Więc myślę, że jest to tylko chwilowy objaw. Mózg chwilowo „wyczyścił” zdarzenia, które mogą być trudne. Jednak wolałbym, gdyby została na kontroli.
Właśnie w ten oto sposób zamknęli mnie w małym pomieszczeniu z łóżkiem i umywalką. Pokój był odrażający. Ściany pokryte szarą farbą a na ziemi kafelki. A wszystko to oświetlała mała, ciemna żarówka. Pokój nadaje się do horroru… Zaraz… Czy to jakiś psychiatryk, czy co?! Oni boją się ,że zrobię coś złego?
Mocno zirytowana zaczęłam krążyć po pokoju. Potok złych myśli i słów przerwała pielęgniarka.
- Przyszłam tylko dać ci troszkę wody. Połóż się później spać, dobrze?
Pokiwałam od niechcenia głową i wzięłam szklankę. Kilkoma łykami opróżniłam naczynie a potem padłam na niewygodne łóżko. Szybko zasnęłam. Miałam wyjątkowo dziwny sen…
Lekko otworzyłam oczy. Nade mną pochylała się zakapturzona postać… Nie wiedziałam kto to, jedna szybko rozpoznałam szpitalny pokój. Postać, zapewne mężczyzna, wyciągnął coś z kieszeni. Nóż… On ma w dłoni nóż! Spojrzał na niego z uśmiechem po czym rozciął mi koszulkę i zaczął… On… Ciął mnie tym okropnym narzędziem. Po chwili wszędzie była krew…
Obudziłam się. Nadal jestem w tym okropnym pokoju. Ale nadal… Czuję się jeszcze gorzej niż wczoraj.
Odpowiedź znalazłam, kiedy tylko szeroko otworzyłam oczy. To nie był sen…

Asia-chaaaaan  :D

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Hejka!
Buhahahaha. Pierwsze powitanie w języku polskim należy do Madzi! Więc tak, tym (jakże oryginalnym!) powitaniem chciałabym zaprościć was do przeczytania kolejnej częśći naszego opowiadania! :3

Perspektywa Lucy:

 - Kto to zrobił?
- Podejrzewasz kogoś?
- Jesteśmy tu tylko dwie w tym mieszkaniu…
- Miriam! Zgłupiałaś?! Ja tego nie zrobiłam! I ty też!
- No wiem, wiem, przepraszam.
- Na razie nie gadajmy o tym. Idziemy spotkać się z chłopakami. Zaraz się spóźnimy. Ruszaj się dziewczyno.
- Już idę!
W drodze do parku nie wiele się odzywałyśmy, obydwie zbyt pochłonięte myślami na temat tamtego wydarzenia. Może ktoś robi z nas sobie jaja? Ale jak się dostał do domu? Przecież Miriam zamykała drzwi. Sama jej o tym przypominałam. Może lepiej powiedzieć o tym bliźniakom? Ale co jeśli narazimy ich na jakieś niebezpieczeństwo? No ale dobrze, nie warto się tym teraz zadręczać. Doszłyśmy już do parku, a chłopaki już na nas czekali.
- Hej, Lucy, Miriam tutaj!
Zaczęli nam machać. Zwolniłam kroku. Od pocałunku z Erykiem minęło już trochę czasu, a ja wciąż nie mogłam wyrzucić go z pamięci.Chłopak podbiegł do mnie i zakręcił dookoła. Tak się cieszę że go mam. Nie mogę go zamartwiać jakimiś głupimi żartami rzucanymi w moją stronę.
- Miriam?
 Ichiro, wydawał się być zmartwiony, a moja przyjaciółka musiała odlecieć. Pewnie myśli o tym co się stało. Chłopak próbował się z nią skontaktować przez dobre 10 minut.
- Miriaaaaaaaaaaaaaaaaaam!
Moja przyjaciółka wreszcie na niego spojrzała.
- Co?! Chłopaki! Co wy tu robicie?! Mieliśmy się spotkać w parku! - Była mocno zdezorientowana.
- I właśnie tu jesteśmy, głuptasie – powiedział Ichiro.
- O matko, przepraszam, nie zauważyłam! - Dziewczyna lekko się zarumieniła, pocałowała chłopaka w nos i złapała go za rękę. Eryk również wziął mnie za rękę i we czwórkę ruszyliśmy przez park. Po chwili Ichiro odciągną Miriam na bok. Nie wiedziałam co się tam dzieje bo rozmawiałam z moim chłopakiem. Boże jak to dziwnie brzmi. Poczułam czyjeś spojrzenie na plecach. Wiedziałam, że to Miriam. Pewnie nie wie czy ma powiedzieć Ichiro o tym co zaszło. Lekko pokręciłam głową. Może powiemy im ale nie tutaj, nie w tym momencie. To nasza pierwsza randka i powinniśmy się nacieszyć tym dniem.
Magda-chan

sobota, 3 sierpnia 2013


  Konnichiwa!
JEJ! W końcu Madzia się zebrała :3  (chociaż to ni powinien być żaden cud, bo to nasz blog -.-)
W każdym razie z tej okazji ja również postaram się dodać kilka recenzji anime. A co do historii to i tak mam kilka części na zapas więc nawet jak byście nie chcieli to bym wstawiała :P

Perspektywa Miraim...


 - Kto to zrobił?
- Podejrzewasz kogoś?
- Jesteśmy tu tylko dwie w tym mieszkaniu…
- Miriam! Zgłupiałaś?! Ja tego nie zrobiłam! I ty też!
- No wiem, wiem, przepraszam.
- Na razie nie gadajmy o tym. Idziemy spotkać się z chłopakami. Zaraz się spóźnimy. Ruszaj się dziewczyno.
- Już idę!
  Drogę do parku przebyłyśmy w milczeniu. Głównie dlatego, że starałyśmy poukładać sobie wszystko w głowie. Zapewne jakiś głupi dzieciak robi sobie z nas jaja. Ale… Jak dostał się do mieszkania? Może nie zamknęłyśmy drzwi na noc? Nie… Dokładnie pamiętam jak MUSIAŁAM to zrobić. Raczej nikogo nie wpuszczałyśmy. Może powiemy o tym chłopakom? Tak, to może być dobre rozwiązanie… Z drugiej strony, co będzie, jeśli tym sposobem narazimy ich na jakieś niebezpieczeństwo?
- Miriaaaaaaaaaaaaaaaaaam! – Ichiru pomachał mi ręką przed nosem. – Wszystko w porządku? Od jakichś dziesięciu minut stopisz tutaj z zamyśloną miną.
- Co?! Chłopaki! Co wy tu robicie?! Mieliśmy się spotkać w parku! – wyrzuciłam z siemię mocno zdezorientowana.
- I właśnie tu jesteśmy, głuptasie – powiedział chłopak.
- O matko, przepraszam, nie zauważyłam!
  Jaki wstyd! Pierwsza randka, a ja stoję jak debilka z głową w chmurach!
 Szybko pocałowałam Ichiro w nos i złapałam go za rękę. Szliśmy tak przez chwilę, po czym Ichiro odciągnął mnie na bok i popatrzył mi w oczy.
- Miriam, czy na pewno wszystko w porządku?
 - W najlepszym! Czemu miałoby być inaczej?
- Ponieważ ściskałaś moja rękę niesamowicie mocno. Nie ucieknę. Ale… Widać, że czymś się denerwujesz. Wiesz chyba, ze możesz mi wszystko powiedzieć, prawda?
  Popatrzyłam na niego, a potem w stronę Lucy. Była do mnie odwrócona i lekko kręciła głową. Ona również zdecydowała, że nie możemy ich w to mieszać. Na razie…

No to chyba tyle... Mata ne!
Asia-chan

piątek, 2 sierpnia 2013

Ohayou!
Madzia się wreszcie zebrała i postanowiła nadrobić zaległości. Wisze wam już dwa posty z opowiadania a do tego przydałoby się opisać jakąś mangę. Bardzo was przepraszam ale byłam zajęta graniem w przeróżne gry (tak, Madzia jest totalnym nolifem :3). No ale cóż kiedyś trzeba się obudzić, spiąć cztery litery i coś dodać! Więc proszę, oto zaległe posty. Do tego postaram się jeszcze dziś o jakąś fajną mangę dla was. Miłego czytania!

- Haha! Słyszałeś? Podobno Miriam i Lucy pracują w kawiarence i nie zgadniesz, za kogo są przebrane…
- No mów!
- Za służące! Tutaj masz zdjęcie… Patrz!
- WOW! Może się tam wybierzemy?
- Jasne! Zabierzmy chłopaków!
No oczywiście. Nie minął dzień, a cała szkoła dowiedziała się gdzie pracujemy. Jedni nas wyśmiewali, drudzy podziwiali. Ale mnie bardziej ciekawiła inna sprawa.
- To powiesz mi czemu wyglądałaś jak jedna wielka truskawka?
Miriam na wspomnienie tego dnia (wiem, ten dzień był wczoraj ale mi się wydaje że już wieki minęły) zarumieniła się.
- Eee… Tak mi się zdaje, ale ja, obawiam się, że mogłam się zakochać w Ichiru… No bo on… Tak słodko wyglądał kiedy był taki zakłopotany i zmartwiony… Martwił się o mnie! A potem on…. Pocałował mnie w czoło i… To chyba wtedy uświadomiłam sobie co czuję!
- Jak słodziaśnie! Wiesz co? To mi przypomina moją wczorajszą historię z Erykiem.
- Oni myślą tak samo czy jak?
- To w końcu bliźniacy! Au! Człowieku…. Co ty robisz?! – krzyknęłam odpychając czyjąś rękę.
- Eryk?!
- Możemy porozmawiać? – spytał chłopak lekko zdezorientowany.
- No nie wiem bo miałyśmy z Miri...
- Jasne, że pójdzie. - wtrąciła się Miriam, popychając  mnie w stronę Eryka i szepcząc na ucho - Później mi wszystko opowiesz. - Po czym pobiegła w stronę Ichiru.
- Możemy pójść w inne miejsce?
No tak Eryk ma rację. Stanie na środku korytarza, gdy wszyscy patrzyli w twoją stronę nie było zbyt komfortowe.  Wiec złapał mnie za rękę - przy tym zdarzeniu znowu zrobiłam się czerwona - i zaciągną na dach szkoły z której rozprzestrzeniał sie piękny widok na pobliski park. W jednym miejscu, przy małym placu zabaw bawiły się dzieci a obok nich stały matki z czego jedna z nich  trzymała małe niemowlę. W drugim para z naszej szkoły się całowała.... Zaraz, chwila, moment czy to nie jest Miriam i Ichiru?! Tak się tym przejęłam, że zupełnie zapomniałam w jakim celu tu przyszłam. Dopiero gdy Eryk dotknął mojego ramienia przypomniałam sobie, że przecież chciał mi coś powiedzieć! Był wyraźnie zdenerwowany.
- Lucy, bo ja....
- Hejo ludziska! Tak szybko poszliście a my chcieliśmy odprowadzić dziewczyny do kawiarenki!
To był nie kto inny jak Shouji! No naprawdę obiecuje, że go kiedyś zabije! Przerwać w takim momencie! Eryk też nie wydawał się być szczęśliwy.
- Dobra, Lucy chodźmy już, odprowadzę cię.
Powiedział niezbyt entuzjastycznie. Złapał mnie za rękę i mijając tego debila zszedł na dół. Swoją drogą, właśnie teraz, w tym momencie zdałam sobie sprawę z bardzo ważnej rzeczy. To dlatego teraz, gdy Eryk trzymał moją rękę albo wczoraj gdy mnie pocałował w policzek tak bardzo trzepotało mi serce. Czyżbym się zakochała?
***************
- Cholera jasna, co za kretyn! Zabije skurczybyka!
Eryk był wściekły. Widoczne Shouji przerwał mu w bardzo ważnym momencie.
- Eryk... Uspokój się. Nic się nie stało.
Moja paplanina raczej nie poprawiła jego nastroju. Wciąż szedł przed siebie szybkim krokiem i wlókł mnie za sobą. Dobra, spróbuje odwrócić jego uwagę od tego, jakże okropnego, zdarzenia.
- Wiesz, ostatnio zastanawiam się czy nie przefarbować się na rudo, no bo wiesz brąz... - chłopak gwałtownie się zatrzymał.
- Ani mi się waż! Na rudo?
- No tak, nie sądzisz, że pasowałby mi do koloru oczu? A może kupie sobie teczówki? Wyobrażasz to sobie? Lucy z fioletowymi oczami! To by było coś!
Końciki jego ust lekko podniosły się do góry. Tak! Udało się.
- Lucy mogę cię o coś spytać?
Znowu przybrał ten poważny wyraz twarzy.
- Tak, jasne! Pytaj o co chcesz!
Swoją drogą, gdzie my jesteśmy? Daleko było słychać odgłosy bawiących się dzieci ale my byliśmy sami. Obok nas przepływał mały i jakże urokliwy strumyczek. Do tego wokoło było pełno zieleni. Miejsce po prostu bajeczne!
- Czy masz kogoś kogo.... lubisz?
Dobra takiego pytania się nie spodziewałam. Co ja mu teraz miałam powiedzieć?! Mogłabym niby mu wyznać swoje uczucia ale jaki to ma sens? Chłopak może mieć każdą, więc dlaczego miałby zwrócić uwagę na mnie?
- No tak jakby... Tak, jest ktoś kogo lubię.
Jego twarz była nieprzeniknioną maską. Zastanawiałam się o czym teraz myśli.
- A mogłabyś mi o nim opowiedzieć?
Ok, to już za dużo. Czułam, że moje policzki robią się czerwone, postanowiłam szybko zmienić temat.
- Lepiej ty mi powiedź czy masz kogoś na oku i od razu mi o niej opowiedz.
- No wiec.. Tak mam kogoś na oku. Dziewczyna wydaje się być trochę nieśmiała i trudno z nią nawiązać kontakt ale warto się pomęczyć. Ma takie samo poczucie humoru jak ja i nie pochodzi z Japonii.
- Oh...
Byłam mocno rozczarowana. Pewnie nie mam z nią szans.
- A wiesz co mnie w niej na początku zafascynowało?
Smętnie potrząsnęłam głową.
- Jej niesamowite, zielone oczy.
Chciałabym być na jej miejscu ale teraz przynajmniej wiem, że nie mam u niego szans.
- Ta dziewczyna to ma szczęście.
Eryk spojrzał na mnie niedowierzająco.
- Jeszcze się nie domyśliłaś?
Już miałam mu coś odpowiedzieć, kiedy poczułam jego usta na swoich.  Na niebiosa! Gdzie on się nauczył tak całować?!
- Jesteś naprawdę głupiutka. Od początku chodziło o ciebie.
- Nie żartuj sobie ze mnie. I oddaj mi mój pierwszy pocałunek.
Eryk uśmiechną się w moją stronę.
- Co wy macie z tym pierwszym pocałunkiem?
Nie czekał na odpowiedź tylko przyciągnął mnie do siebie i zamknął w żelaznym uścisku.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę.
- Ja też
Wtuliłam się w jego koszulę i wdychałam ten cudowny zapach. Nie wiem ile tak staliśmy ale Eryk powoli odsunął mnie od siebie.
- Lucy, muszę ci coś powiedzieć. Tylko nie krzycz.
Jeszcze nie za bardzo kontaktowałam, więc popatrzyłam na niego nieprzytomnym wzrokiem.
- Masz pająka na ramieniu.
- Co?! Gdzie?! Zdejmij go!
Zaczęłam wykonywać jakieś dziwne ruchy, żeby tylko szybciej go zdjąć.
- Przestań się śmiać! Jest tam jeszcze? Boże ja panicznie boję się pająków!
- Już, już go nie masz.
- Ugh, jesteś okropny.
Chłopak podszedł do mnie z wielkim bananem na twarzy.
- Przepraszam ale nie mogłem się oprzeć.
Potem ruszyliśmy w stronę domu, śmiejąc się z byle jakiego powodu. Byliśmy po prostu szczęśliwi. Szkoda, że wtedy nie wiedziałam co się wydarzy.
*****************
- Luuuuuuuucyyyy! Dajże trochę odpocząć człowiekowi! Nie dość, że wczoraj było urwanie głowy w kawiarence to jeszcze ten cholerny projekt w szkole… Daj mi się wyspać!
- Leniu, wstawaj. Zapomniałaś co dzisiaj jest?
- Jasne, że pamiętam. Dzisiaj jest dzień wolny od czegokolwiek, więc już odpuść!
- Jesteś głupia jak but.
- Owszem, dlatego możesz już odmaszerować gdzie tam chcesz a mi daj pospać do południa.
- Z nią to do żadnego porozumienia się nie dojdzie. Idiotko, dzisiaj mamy podwójną randkę!
- Że co mamy…?
- Randkę! Ty idziesz z Ichiru a ja z Erykiem. Nie pamiętasz? Przypomnij sobie wczorajszą rozmowę w kawiarence!
- To wszystko wyjaśnia! Już wiem czemu nie pamiętam żadnej rozmowy! Widzisz, kiedy idziemy do pracy, to wyłączam swój mózg, przez co może dłużej odpocząć, i z reguły niespecjalnie wszystko pamiętam.
- Z taka dziewczyną nigdy do porozumienia nie dojdziesz. Zobaczymy ile wytrzyma Ichiru.
Boże, jaką ja mam mądrą przyjaciółkę. Wyszłam z pokoju i zaczęłam się przygotowywać do randki. Pal licho sześć czy Miriam zdąży czy nie. Najwyżej zaciągnę ją w pidżamie. Wyjęłam z szafy czarne szorty i pierwszą z brzegu bluzkę na krótkie ramiączka. Włosy spięłam z boku, żeby mi za bardzo nie przeszkadzały. Do tego założę jeszcze moje ulubione conversy i będzie w sam raz. Makijażu za dużo też nie nakładałam. Troszeczkę tuszu do rzęs i cienkie kreski nad oczami. Ok, jestem gotowa. Chyba pora sprawdzić czy Miriam się jakoś ogarnęła. Weszłam do jej królestwa a tam.... Boże, nie da się tego opisać. Ciuchy były porozrzucane po całym pokoju a ona sama siedziała na podłodze w białej sukience z falbankami na dole. Do tego założyła gruby, brązowy pasek i na to wszystko jeansową kurtkę. Włosy miała rozpuszczone i chyba nie zamierzała ich związywać. Wszystko ładnie, pięknie ale czy nie będzie jej za gorąco?
- Zrobić ci makijaż księżniczko? – spytałam.
- Tak, poproszę. Widzę, ze ty już to zrobiłaś.
- Tak się guzdrzesz, że świat bym zdążyła okrążyć z dziesięć razy.
Obie wybuchłyśmy śmiechem. Gdy już się trochę uspokoiłam zabrałam się do pracy. Muszę przyznać, że po skończonym zabiegu Miriam wyglądała ślicznie. Obie spojrzałyśmy w lustro i posłałyśmy sobie konspiracyjne uśmiechy. Wyglądamy pięknie! Pobiegłyśmy do salonu i wskoczyłyśmy w nasze conversy. Miriam pobiegła jeszcze na chwilkę po kluczyki. Wtedy usłyszałam krzyk. Wydobywał się z gardła mojej przyjaciółki. Szybko do niej podbiegłam, a to co zobaczyłam przeraziło mnie. Na szybie i kanapie widniały te same, czerwone napisy: „Pożałujecie tego… Śmierć”

No dobra, mała poprawka byłam wam winna trzy posty. Boziu, muszę się wreszcie ogarnąć.

Magda-chan

środa, 31 lipca 2013


  Konnichiwa!
Dziś może zacznę troszkę inaczej...
Jako że jestem bardzo nieogarniętą osoba, i jak ktoś (lub ja) podsunę sobie pod nos coś świetnego to przez kilka dni nie mogę się odczepić. Bądź jak w przypadku mangi i anime trwa to dłużej :P
W każdym razie przeglądając jakąś stronkę trafiłam na zdjęcie bisha xD Okazało się, że śpiewa w zespole (Boyfriend Band, jak by co) i tak dalej patrzyłam i trafiłam na kolejny boy band. Tym razem na BTOB i... Wszyło na to, że się tak jakby przez cały dzień podniecałam ich piosenką "WOW". No ale jak jest świetna choreografia, muzyka i artyści to się nie można napatrzeć. I jakoś tak wyszło, że Magda zaczęła uważać mnie za jakąś psychofankę...
Wiem, tak jakoś zupełnie od czapy to wszystko napisałam, ale muszę się tym z kimś podzielić, bo inaczej nie dam rady i wybuchnę xD
A! I jak coś, to są koreańskie zespoły... Zdrada ;( Przykro mi, ale po prostu nie mogę przestać puszczać tego w kółko. I jest jeszcze jeden spoko boy band... B.A.P ... Mam nadzieję, że wam również wpadnie ta nutka w ucho, a jak nie, to cóż, szkoda, bo naprawdę jest świetna.
Tak, teraz już wiecie, że jestem bardzo nieogarniętą osóbką i szybko (najczęściej) coś mi przypada do gustu i się tym fascynuję. I tak, wiem, jestem dziwna, ale jak myślę, lubię to w sobie :D Przez to jestem... jak by to ująć... Pełna energii? xD
Teraz nadszedł czas na dalszą część historii... Z perspektywy Miriam -.- (jak tak dalej pójdzie to wywalę Lucy i zmuszę Madzię do pisania, tak przy okazji, może zachęcicie ją jakoś do tego?)...



To jest jak sen. Całkiem fajny sen. Gdyby tylko trwał wiecznie… Ale zawsze musi pojawić się jakiś czarny charakter, prawda? Tak byłoby nudno. Musi być jakaś rozrywka! Tak sen byłby monotonny… Pozbawiony jakiejkolwiek akcji. Trzeba dodać czegoś… Tak, czasami fajnie jest zamienić romansidło w jakiś straszny horror. To doda odrobiny dreszczyku.
Ktoś chyba chciał się pobawić w reżysera i przy moim życiu. Choć nie powiem, żeby dobrze to wróżyło głównej bohaterce
- Luuuuuuuucyyyy! Dajże trochę odpocząć człowiekowi! Nie dość, że wczoraj było urwanie głowy w kawiarence to jeszcze ten cholerny projekt w szkole… Daj mi się wyspać!
- Leniu, wstawaj. Zapomniałaś co dzisiaj jest?
- Jasne, że pamiętam. Dzisiaj jest dzień wolny od czegokolwiek, więc już odpuść!
- Jesteś głupia jak but.
- Owszem, dlatego możesz już odmaszerować gdzie tam chcesz a mi daj pospać do południa.
- Z nią to do żadnego porozumienia się nie dojdzie. Idiotko, dzisiaj mamy podwójną randkę!
- Że co mamy…?
- Randkę! Ty idziesz z Ichiru a ja z Erykiem. Nie pamiętasz? Przypomnij sobie wczorajszą rozmowę w kawiarence!
- To wszystko wyjaśnia! Już wiem czemu nie pamiętam żadnej rozmowy! Widzisz, kiedy idziemy do pracy, to wyłączam swój mózg, przez co może dłużej odpocząć, i z reguły niespecjalnie wszystko pamiętam.
- Z taka dziewczyną nigdy do porozumienia nie dojdziesz. Zobaczymy ile wytrzyma Ichiru.
  Kiedy Lucy w końcu przestała na mnie narzekać, szybko się wykąpałam i stanęłam przed szafą. No, teraz to się dopiero problem zaczyna. Można tak stać i stać i nigdy się nie można zdecydować. Szybko popatrzyłam na Lucy. Ubrała się w czarne szorty, kremową bluzkę z falbankami i jej ulubione, beżowe conversy. Włosy upięła na bok, w efekcie czego spływały jej kaskadą na prawe ramię. Cholera! Wygląda świetnie. Co teraz mam niby zrobić…? Powoli zaczęłam grzebać w szafie, tak, żeby niczego nie przeoczyć. Na samym dnie znalazłam moją ukochaną białą sukienkę, jej górna część jest gładka, dolna jednak ma mnóstwo falbanków. Do tego brązowy, gruby pasek i jeansowa kurtka. Świetnie! Tylko co zrobić z włosami? Chyba nic, dziś ułożyły się wyjątkowo ślicznie.
- Zrobić ci makijaż księżniczko? – spytała Lucy.
- Tak, poproszę. Widzę, ze ty już to zrobiłaś.
- Tak się guzdrzesz, że świat bym zdążyła okrążyć z dziesięć razy.
  Obie wybuchłyśmy śmiechem a potem Lucy zabrała się do pracy. Na koniec obie obejrzałyśmy się w lustrze. Kolejny uśmiech. Wyglądamy bosko! Pospiesznie pobiegłyśmy do salonu. Obie założyłyśmy conversy. Szybko poleciałam jeszcze po kluczyki. W tym momencie usłyszałam krzyk. O dziwo, wydobywał się z mojego gardła. Zaraz obok mnie pojawiła się Lucy, z równie przerażoną miną. Na naszej szybie i kanapie widniały te same, czerwone napisy: „Pożałujecie tego… Śmierć”

czwartek, 25 lipca 2013


  Cześć! (Nowość ^^)
Magda w końcu wstawiła coś z perspektywy Lucy! Myślę, że za opowieścią Miriam nie tęsknicie, no ale cóż. To chyba będzie jedyne wyjście, jeśli chcecie śledzić historię przyjaciółek. No to teraz znowu ta perspektywa Miriam:



- Haha! Słyszałeś? Podobno Miriam i Lucy pracują w kawiarence i nie zgadniesz, za kogo są przebrane…
- No mów!
- Za służące! Tutaj masz zdjęcie… Patrz!
- WOW! Może się tam wybierzemy?
- Jasne! Zabierzmy chłopaków!
  Nie minęła doba a zdaje się, że już wszyscy wiedzą, gdzie pracujemy. Od teraz będzie spory ruch w kawiarence a szefowa obiecała, że to my będziemy obsługiwać znajomych. Kretyński pomysł.
- To powiesz mi czemu wyglądałaś jak jedna wielka truskawa?
- Eee… Tak mi się zdaje, ale ja, obawiam się, że mogłam się zakochać w Ichiru… No bo on… Tak słodko wyglądał kiedy był taki zakłopotany i zmartwiony… Martwił się o mnie! A potem on…. Pocałował mnie w czoło i… To chyba wtedy uświadomiłam sobie co czuję!
- Jak słodziaśnie! Wiesz co? To mi przypomina moją wczorajszą historię z Erykiem.
- Oni myślą tak samo czy jak?
- To w końcu bliźniacy! Au! Człowieku…. Co ty robisz?! – krzyknęła Lucy odpychając czyjąś rękę. – Eryk?!
- Możemy porozmawiać? – spytał chłopak lekko zdezorientowany. 
- No nie wiem bo miałyśmy z Miri...
- Jasne, że pójdzie. - wtrąciłam się, popychając  Lucy w stronę Eryka. Jaka ona jest dziecinna! Przecież powinna od razu się zgodzić. Na odchodnym szepnęłam jej na ucho - Później mi wszystko opowiesz.
  Zrobiłam szybki w tył zwrot i pognałam do machającego do mnie Ichiru. Jest uśmiechnięty – tak jak zawsze. Ale ma coś w sobie… Że jak się tak na niego patrzy to sam masz ochotę się wyszczerzyć. Nie dziwię się, że tyle liścików miłosnych leje mu się z szafki na buty czy tak  często jest zaciągany w dziwne miejsca a tam dziewczyny wyznają mu swoją miłość. Ale on najwyraźniej nie jest nikim zainteresowany… Szkoda, było by miło, gdyby jednak kogoś znalazł. A mówiąc „kogoś znalazł” mam na myśli mnie.
  Chociaż, jak by popatrzeć na to z drugiej strony, podobnie jest ze mną. Ile razy mi się zdarzało, żeby chłopak zapraszał mnie na randkę? Lub ile razy ktoś mi wysyłał taki liścik? Cóż, przynajmniej chłopcy nie mszczą się na tych facetach, którzy mają powodzenie. Z dziewczynami jest inaczej. Wiele razy już dostawałyśmy pogróżki lub ktoś nas obrażał mianem… Nie ważne, domyślcie się. Nie boję się, ale coraz bardzie martwi mnie to, że na tym mogą nie poprzestać.
  Z zamyślenia wyrwał mnie głos Ichiru:
- O czym tak myślisz?
- O twoich fankach.
- Moich… Co?
- Nie wiedziałeś, że masz fanclub?
- Jakoś nie interesują mnie takie rzeczy.
- Na pewno, przecież widzę, jak się uśmiechasz. Mnie nie oszukasz. A tak w ogóle, to czy twój brat czuje coś do Lucy?
- Nie wiem, nie pytamy się siebie o takie rzeczy, a co?
- No bo… Nie ważne.
- A co? Może im zazdrościsz?
- Tak w sumie… To mam już kogoś na oku. Jest niesamowicie przystojny, ale to się nie liczy. Ma przepiękny uśmiech, który rozwesela każdego, i do tego jest taki przyjacielski! I ma świetne poczucie humoru! Jest idealny… Zakochałam się po uszy – tak jak się spodziewałam, mina Ichiru zrzedła, swoją drogą, nie zauważyłam, ale w jakiś sposób zawędrowaliśmy do parku przed szkołą. – A co? Może mu zazdrościsz?
- No cóż…
- Nie martw się- przerwałam mu.
- A czemu to? Jesteś moją przyjaciółką, nie mogę pozwolić, żeby ktoś mi ciebie zabierał!
- Nie martw się… Tym chłopakiem jesteś ty – w tym momencie uświadomiłam sobie, że przez moją szczerość i odwagę mogę w tempie ekspresowym zakończyć naszą przyjaźń. – Ichiru ja…
- Cii… Czyli to ja jestem tym idealnym gościem, w którym zakochałaś się po uszy?
- Tak, ale… - może nie przewidziałam tego, że jest takie małe prawdopodobieństwo, że Ichiro mnie po prostu wyśmieje.
  Ichiro zatrzymał się i obrócił w moją stronę. Popatrzył mi głęboko w oczy i mnie objął. Już wiem, jak to się skończy… A potem bardzo czule pocałował. Happy End. Chociaż… To jeszcze nie koniec. Kocham go ponad wszystko… Ale… Nie pomyślałam o tym, że do mojego wyjazdy jeszcze niecałe cztery miesiące. Po policzkach poleciały mi łzy.
- Miriam, co się stało? Czy w tej chwili nie powinnaś być szczęśliwa, bo odwzajemniam twoje uczucie? – spytał zdziwiony chłopak.
- Ja… Ja tak bardzo cię kocham… Nie chcę wyjeżdżać… - próbowałam coś wydukać, ale nie było rady. Ryczałam na dobre.
- Cii… Nie płacz już, jestem przy tobie, mam nadzieję, że wiesz, iż od momentu, kiedy cię pocałowałem jesteśmy parą, prawda?
- Tak… Bardzo… Tak bardzo cię kocham Ichru…
  No nieźle, właśnie zaczęłam chodzić z wymarzonym facetem i już plamię mu mundurek. Ale jak widać on się tym nie przejął i objął mnie jeszcze mocniej. Kocham go. 

Ja ne! Asia-chan