piątek, 8 sierpnia 2014

Typy bohaterów w mangach i anime shoujo



Oglądając anime bądź czytając mangę prawie zawsze trafimy na typa, który idealnie wpasowuje się w kryteria danego charakteru. Czasami powoduje szybsze bicie serca, mimowolny wyszczerz na twarzy lub skakanie po pokoju i walenie w stół w przypływie zawstydzenia oraz niepohamowanej radości. Zdarzają się także beznadziejne przypadki, które powodują zupełnie odwrotne emocje, takie jak porządny facepalm, wyraźne zirytowanie i niechęć (najczęściej pojawia się, kiedy jakaś postać drugoplanowa przylepia się do głównej bohaterki), w najgorszym zaś przypadku długotrwały foch na serię.

 Playboy – przystojniak

                Wszystkie dziewczyny za nim szaleją, rzucają się pod nogi i zalewają ciężarówkami czekoladek w czasie walentynek. Nie dość, że ciacho to pewny siebie i zazwyczaj ma świetne oceny. Czasami ma fart i urodzi się w obrzydliwie bogatej rodzinie. Nie może się obejść bez tego, że on także próbuje zawładnąć niewinnymi serduszkami panienek. W rzeczywistości przez swoją perfekcyjność jest chłodnym draniem, jednakże główna bohaterka pokazuje mu piękno życia oraz szczęście w najdrobniejszych rzeczach. Ewentualnie może być super miły i nie widzieć świata poza ukochaną. Jeśli autorzy chcą troszkę namieszać to wystawią dumę naszego playboya na próbę, by ostatecznie nastąpił happy end.

 
Tamaki z Ouran'a to podręcznikowy przykład playboya

Jeśli mowa o playboyach nie może zabraknąć Rena z Utapri

Super popularna gwiazda

                Również przyciąga tabuny dziewczyn, lecz w zależności od charakteru z nimi postąpi – albo zachowa się jak playboy albo będą mu zupełnie obojętne. Pewny siebie, przystojny, potrafi zwalić bohaterkę z nóg. Zdobycie: poziom hard. Jeśli to on podoba się jej, to po dłuższych staraniach może ją polubi. Jeśli to on chce z nią być, to dziewczyna ma istną sielankę. Niestety często jest dosyć surowy i oziębły, ale każda wie, że w głębi serca to dobry chłopak.


Jak gwiazda to rzecz jasna Ren ze Skip Beat'a
Kojarzycie? Kuuga z Kaichou wa Maid-sama!


„Wiem, że on tylko udaje takiego wrednego”

                Czyli typowy, beznadziejny przypadek, gdzie główna bohaterka nie ma bladego pojęcia co o niej myśleć. Nienawidzi go, bo jej dokucza i jest niemiły, ale ckliwe momenty, kiedy dookoła pojawiają się kwiatuszki a chłopak nagle przyprawia ją o bicie serca nie dają dziewczynie spokoju. Ciągłe pytania: „lubi mnie czy nie lubi?”. Równie dobrze można porównać to do sytuacji, w której chłopak zepchnąłby bohaterkę ze schodów <specjalnie> a potem zmartwiony dzwoni po karetkę, gdyż przestała oddychać. Krok po kroku ów niszczyciel piszczących przed komputerem serc otaku, otwiera się na naszą bohaterkę.

Rzecz jasna mój ukochany Kou z
Ao Haru Ride



Ten, który odpowiada za część kabaretową

                Najczęściej spotkamy go w seriach toczących się w szkole. Zawsze wychodzi gdzieś ze znajomymi, których nawiasem mówiąc ma tyle, ile gwiazd jest na niebie – kumpel każdego, bez wyjątku. Wszyscy z innych klas i roczników go znają i bez oporu mówią mu po imieniu. Rzuca dowcipami, koledzy śmieją się z niego pociesznie i ogólnie zżywa ze sobą klasę. Jednakże w kącie siedzi mała owieczka, która przypadkiem jest główną bohaterką. On, jako dobroduszny wybawca w oczach dziewczyny, wyciąga do niej rękę i tak zaczyna się wielka miłość.

Yuushin z Hiyokoi to idealny przykład

Kazehaya z Kimi ni Todoke
I oczywiście Yamato z Sukitte Ii Na Yo



Szkolny postrach

                Ten typ nie musi być ani gwiazdą ani playboyem. Jest zbójem, powodującym terror w szkole i budzącym strach w każdym uczniu, nawet w samych historiach. Zdarza się, że ktoś sobie je wymyśla i tylko przez to ma opinię „groźnego”. Jego wnętrze jest bardzo bogate i dosłownie poruszające serce (nie, tu nie chodzi o wnętrzności, metaforyczne wnętrze). Ogólnikowo – jest uroczy i niewinny a do tego bardzo nieśmiały, chodź nie zawsze, może mieć po prostu na wszystko zlewkę. Poznaje bohaterkę i BAM! Wielka miłość, fajerwerki, tęcza i jednorożce.



"Straszny" Ryuuji z Toradory
 
Nie obejdzie się bez Aoi'ego z Kobayashi
ga Kawai Sugite Tsurai

Oraz nasz kochana bestia Leo z Beast Master

Pan Zawsze Opanowany

                Tak, sama nazwa wszystko wyjaśnia. Chodzi z poważną miną, nie uspokaja za głośnych ludzi a jego życie jest tak przeciętne, że aż przeraża. Zdarzy mu się być uroczym czy fajnym, ale nie ma na co liczyć na dłuższą metę. Jest po prostu zwykły. Uznaje swoją przyszłą bądź już obecną partnerkę za całkiem niesamowitą, jest w stosunku do niej opiekuńczy i ją kocha, a ona często pokazuje mu to, czego sam by nie dojrzał. Razem tworzą słodką parkę papużek nierozłączek.

Kto pierwszy przyszedł mi na myśl? Yuuta z
Chuunibyou demo Koi ga Shitai

Zawsze spokojny Nozaki z Gekkan Shoujo Nozaki-kun

 
I przecież Fujimoto z Kobato!
„Nie widzę świata poza nią”

                Typowy przypadek, kiedy to nie dziewczyna, ale chłopak jest przylepą. Wszędzie za nią łazi, martwi się o nią i ogólnie jest taki kochaniutki i słodziutki. Jeśli zdarzy się okazja zagra cool i wybroni naszą bohaterkę z opresji. A potem powraca do roli prześladowcy. Jego oddanie i „fajne momenty” sprawiają, że dziewczyna się w nim zakochuje i wiodą szczęśliwy żywot.

W myślach słyszę tylko "Usui, Usui, Usui, Usui!!!"
Usui z Kaichou wa Maid-sama
Kochany Miketsukami z Inu x Boku SS



„Ja i tak wiem lepiej”

                Jedni z najgorszych. Nie dość, że trzyma się zasad, to i zachowuje się, jakby tysiąc rozumów pożarł. Nosi okulary i jest uznawany za wzór do naśladowania. Bohaterka nie ma z takim łatwego życia. Sam podbój jego serca to nie lada wyczyn! Jednakże kiedy zacznie się do niej przekonywać staje się super uroczy i niewinny. Po tym etapie dziewczyna ma sporo szczęścia, gdyż okazuje się, że to nieziemskie ciacho i każda by na niego poleciała. Dodatkowo powiem, że z chęcią pomagają swej lubej w odrabianiu pracy domowej i uczeniu się oraz często są bardzo nieśmiali w sprawach sercowych. No chyba, że trafi się mądrala playboy.

 
Może i nie nosi okularów, ale Kei ze Special A to z pewnością geniusz

Przyjaciel z dzieciństwa

                Kiedy sobie go wyobrażasz to widzisz chłopca z merdającym ogonkiem. Przez to, że zna się z bohaterką od dłuższego czasu jego przywiązanie jest ogromne. Do tego dużo o niej wie, dzięki czemu ma dodatkowe punkty. Niestety zazwyczaj są oni odtrącani przez główną bohaterkę „Jesteś dla mnie tylko przyjacielem, wybacz”. W takich momentach chcesz ją porządnie strzelić kijem baseballowym, gdyż takie szczeniakowate stworzonka łatwo podbijają serca widzów. Czasami zdarza się tak, że są natrętami, przez co nasze odczucia co do niego są zupełnie odwrotne… Ale to taki szczegół.

Żarłoczny Hinata z Kaichou wa Maid-sama!
Haruichi z jednego z rozdziałów
Rock'u na Szóstkę

Najwięcej roboty to chyba było z szukaniem kandydatów a potem z wklejaniem ich zdjęć... I nie obyłoby się bez pomocy Madzi, która dała mi propozycję na połowę tych chłopców. Mam nadzieję, że się spodobało i niedługo dodam jeszcze taką listę w wersji żeńskiej :D

środa, 6 sierpnia 2014

Corpse Party: Tortured Souls



Co byście woleli: zostać uwięzionym  w nawiedzonej szkole  czy dać się zabić psychopatycznemu duchowi małej dziewczynki? Istnieje też trzecia opcja, w której możemy połączyć oba wątki. W ten sposób mamy przed sobą OVA, składające się z 4 odcinków po pół godziny, „Corpse Party: Tortured Souls”. Idealna na samotne wieczory w pustym, ciemnym domu. Oczywiście, jeśli planujecie nie spać w nocy. Seria pełna krwi, flaków i czego jeszcze zapragniecie powstała na podstawie popularnej w Japonii gry light novel „Corpse Party”.
                Możemy odetchnąć z ulgą ponieważ mamy za sobą etap wprowadzenia. Teraz czas na fabułę! Na samym początku jesteśmy zapoznani ze smutnym losem nauczycielki, która nieszczęśliwie spadła ze schodów zburzonej już Niebiańskiej Podstawówki. Na jej miejscu wybudowano liceum, w którym właśnie siedzi grupka przyjaciół i opowiada sobie straszne historie. Zabawa jednakże zostaje przerwana przez niejaką Yui–sensei.  Uczniowie już mają się rozchodzić, kiedy Shinozaki, fanka okultyzmu, proponuje odprawienie rytuału na pożegnanie ich koleżanki, która musi wyjechać. „Rytuał Sachiko” miał rzekomo sprawić, aby przyjaciele już na zawsze pozostali razem. Wymagał jedynie powiedzenia „Prosimy cię, Sachiko”, w ich przypadku, dziewięć razy. Po zakończeniu rytuału wystąpiło nagłe trzęsienie ziemi, które zawaliło szkolną podłogę. W ten sposób cała dziewiątka znalazła się w Niebiańskiej Podstawówce rządzonej przez duchy zamordowanych (i nie tylko) dzieci. Wszyscy desperacko próbują znaleźć wyjście z owej sytuacji, lecz nie każdy może przeżyć.
Historia Sachiko , tajemnice zjaw, budynek pełen morderców – wszystko mrozi krew w żyłach. Poodcinane języki, dzieci bez połowy głowy, wnętrzności latające na prawo i lewo, litry krwi na ścianach, oknach oraz podłogach. Wszystko, czego dusza zapragnie!
                Świetnie spędzone dwie godzinki pełne obrzydliwych scen. Jako, że jestem fanką tego typu rzezi, przez co czuję się troszkę jak psychopatka, zdecydowanie polecam osobom z nerwami ze stali, dla których takie anime to czysta przyjemność.

czwartek, 26 czerwca 2014

Parki Rozrywki w Japonii cz.1

Koniec roku już zapasem, wszyscy gdzieś się ulatniają. Jedni wyjadą za granicę, drudzy znajdą sobie fajne miejsce nad morzem, czy w górach w Polsce, a jeszcze inni spędzą wakacje w domu. Jako że ja sama zostaje w kraju, to zaczęłam się zastanawiać, jakie atrakcje mają Japończycy u siebie w państwie? Tak oto zaczęłam sprawdzać jakie miejsca rozrywki mogą się znajdywać w Kraju Kwitnącej Wiśni i oczywiście natrafiłam na parki rozrywki. Takie oczywiste, wiem, jestem geniuszem xD.Tak więc, stwierdziłam, że warto byłoby troszku się o nich dowiedzieć. W końcu kiedyś wszyscy wybierzemy się do Japonii ne?

Tokyo Disney Resord
Wbrew temu co głosi nazwa, park ten nie znajduje się w Tokio, a w Urayasu, jest to miasto oddalone od stolicy o mniej niż 30 kilometrów. Atrakcja ta jest pierwszym wybudowanym poza granicami USA parkiem Disneya. Składa się on z trzech sekcji: Disneylandu, DisneySea i Ikspiari, gdzie można coś kupić lub przekąsić.
Tokijski Disneyland składa się z siedmiu krain: World Bazzar, Tomorrowland, Toontown, Adventureland, Critter Country, Westernland oraz Fantastyland. Atrakcji co niemiara, mi osobiście najbardziej spodobała się atrakcja związana ze Star Wars'ami, za to za nic w świecie nie weszłabym do felernego nawiedzonego pałacu. Więcej informacji na stronie parku.




Tokijski DisneySea jest za to inspirowany rożnymi legendami i mitami oraz również składa się z siedmiu portów: Morza Śródziemnego, Tajemniczej Wyspy, Laguny Syren, Wybrzeża Arabskiego, Delty Zagubionej Rzeki, Portu Odkrywców oraz Amerykańskiego Wybrzeża. Atrakcji również tu nie brakuje, osobiście, chętnie zwiedziłabym Tajemniczą Wyspę oraz Deltę Zagubionej Rzeki. Więcej informacji o parku tutaj.



Universal Studios Japan
Kolejna wytwórnia filmowa co? Tym razem przeniesiemy się do Osaki, gdzie zobaczymy wielki park rozrywki podzielony na osiem sekcji: Hollywood, Nowy Jork, San Francisco, Park Jurajski, Lagunę, Wodny Świat, Przyjazną Wieś oraz Kraina Czarów Universal. Park Jurajski? No proszę was, kto by nie chciał przeżyć takiej przygody na własnej skórze? (tylko bez umierania proszę xD), a do tego wszystkiego dodajmy jeszcze Hogwart i mamy park marzeń. Moment... Przecież tam jest Hogwart! Może mi jeszcze powiecie, że Terminator albo Szczęki też?... Pakuje manatki i wyjeżdżam do Osaki na czas bliżej nieokreślony. Jakby coś, znajdziecie mnie tu.




środa, 25 czerwca 2014

Rocznica bloga

 
 Witajcie!
Dopiero teraz się skapnęłam, że 01.06 była rocznica bloga xD
 Chcę Wam wszystkim podziękować, że tutaj zaglądaliście i znosiliście nasze wypociny. Dziękuję tym, którzy regularnie tutaj zaglądają. Za wszystkie komentarze, które tak bardzo motywują do pracy. I chociaż (przed chwilą patrzyłam) osiągnęłyśmy 3000 wyświetleń, co i tak jest ogromnym sukcesem, to nadal chcemy piąć się i piąć coraz wyżej. Podziękuję również Magdalenie, która nic nie pisze i tłumaczy się oglądaniem serii. Mam nadzieję, że będziemy prowadzić tego bloga jeszcze bardzo długo :D
Made by Asia xD
 

piątek, 20 czerwca 2014

Najdziwniejsze smaki Japonii


  Witajcie!
 Jeśli mówimy o Japonii to nie może zabraknąć posta o potrawach, prawda? Bo czegóż to oni jeszcze nie wymyślili. Ekhem... Lubię sushi, jednakże niektóre dania i pomysły są absurdalne. Zobaczcie sami.

Lody
Nie da się nie zauważyć, że w Japonii przez większość roku jest cieplutko. Dlatego świetnym sposobem na ochłodzenie jest zjedzenie lodów. Ja wiem, że jeśli je się ich wiele, to smaki takie jak truskawka czy czekolada mogą się znudzić. Aby urozmaicić branżę oraz życia konsumentów firmy postanowiły pójść na całość. Gdybym w sklepie znalazła lody o smaku owoców morza jeszcze bym to zrozumiała, w końcu to Japonia.

Ale coś takiego, jak lody z węgla drzewnego nigdy nie przeszłyby mi przez gardło.



Nie mogło zabraknąć też lodów o smaku mięsa, do wyboru do koloru: krówka, konik i kurczaczek.

Można by spędzić całe życie na kosztowaniu najróżniejszych smaków, lecz osobiście połowę z nich bym zwróciła. Jeeej!...
Napoje
Skoro już jesteśmy przy temacie orzeźwiania trzeba wspomnieć coś o soczkach, prawda? Zapewne wiecie już o dziwnych smakach pepsi, takich jak ogórek, jogurt czy bazylia.


Ale o istnieniu napoju z węgorza dowiedziałam się dopiero dzisiaj. Tak, nie przewidzieliście się, z węgorza.

Zaskakującym już raczej nie będzie "soczek" o smaku pancake'a...



   I na dzisiaj to by było na tyle... Wiem, że baaaardzo długo nic nie pisałam. Wybaczcie ( つ゚Д゚)つ Papa!


Źródła: klik, klik

poniedziałek, 26 maja 2014

Hejka!
Tak bardzo was przepraszam, że mnie tak długo nie było ale wiecie jak to jest pod koniec roku gdy to się lata gdzie się da żeby tylko poprawić oceny ;). Do tego międzyczasie miałam urodziny, Kris odszedł z Exo (cios w moje biedne serduszko) i teraz jeszcze organizuje urodziny dla mojej przyjaciółki, podsumowując, rzadko bywam w domu, więc gdy w weekend mam czas i nie muszę się uczyć, to lecę obejrzeć anime (takie oczywiste xD). Ale obiecuję, że postaram się wynagrodzić wam tą długą nieobecność, niech tylko wystawią te felerne oceny ^^. Na razie wstawiam wam kolejny fragment mojego opowiadania (tak Asiu, wiem, że myślisz teraz "o nie tylko nie znowu to opowiadanie! Niech ona się weźmie za siebie i napisze coś sensownego!", w myślach ci czytam :P). I nie zanudzam już dłużej, wiem, że prawie nikogo nie interesuje to co tu pisze xD. No i z góry przepraszam za wszelakie błędy, dopiero uczę się pisać :).

- Dziękujemy bardzo! To by było na tyle z naszej strony! Dziękujemy, że nas tak wspieracie! – wykrzyknęłam z uśmiechem do fanów – A teraz, przywitajcie Blue Angels!
Szybko uciekłyśmy za kulisy i całe spocone padłyśmy na najbliższe krzesła. Kocham koncerty, cieszę się widząc fanów piszczących na nasz widok ale muszę przyznać, że nie trzeba w to włożyć dużo wysiłku. Spojrzałam na Kim która zafascynowana wpatrywała się w scenę. Również spojrzałam w tamtą stronę. Muszę przyznać, że chłopaki byli niesamowici. Ich choreografia była wręcz fenomenalna a oni sami wydawali się być idealni. Przyjrzałam się Alanowi. Jego ciemne włosy powoli zaczynały się kręcić, a oczy błyszczały niezwykłym blaskiem. Patrzyłam na niego zafascynowana. Jak można mieć tak okropny charakter, być przy tym tak przystojnym i do tego być również tak dobrym piosenkarzem? Nie mogłam oderwać od niego wzorku.
- Heeej? Tara? Zaraz ci oczy wypadną! Patrzysz się jakbyś miała go za chwilę zjeść!
Szybko przekręciłam głowę w stronę przyjaciółki.
- Że niby ja? Chyba ci się coś przewidziało. – Spojrzałam na scenę i napotkałam wzrok Alana. Uśmiechną się do mnie chytrze, a ja z zarumienionymi policzkami poszłam w stronę garderoby.
- Tam! Zaczekaj no!  - weszłam z przyjaciółką do garderoby i usiadłam na krześle, spojrzałam na siebie w lustrze. Boziu, jaki burak! Byłam cała czerwona!
- Tara, - powiedziała Kim zbliżając się w moją stronę – przede mną to ty tego nie ukryjesz. Naprawdę się w nim zakochałaś! Przyznaj mi rację no przyznaj! – spojrzałam na nią morderczym wzrokiem – No potwierdź przynajmniej, że cię zauroczył, co?
Spojrzałam na przyjaciółkę i już wiedziałam, że przed nią nic nie ukryję.
- No tak może troszeczkę.
- Ha ha! Wiedziałam! Stara miłość nie rdzewieje co?
- Em, no to nie tak…. Po prostu…. Oj no po prostu zachwyciłam się ich choreografią! Tak, właśnie! To tylko dlatego się na nich patrzyłam!
- Kogo ty próbujesz oszukać co?
- No ciebie.
Dziewczyna przewróciła oczami, wzięła mnie za rękę i wyciągnęła z garderoby.
- Lepiej się przygotuj, czas na wielki finał.
No tak! Kompletnie zapominałam! Kim, ja, Alan i JungSu. W czwórkę mieliśmy zaśpiewać piosenkę! Na koniec musimy też ogłosić, że kręcimy wspólny album! Nim się obejrzałam stałam na scenie i śpiewałam, co prawda Alan stał obok mnie co troszeczkę psuło mój nastrój ale i tak patrząc na zachwycone miny fanów nie mogłam się nie uśmiechać. Po skończonej piosence pałeczkę przejął Alan.
- Dziękujemy wam bardzo za przyjście na nasz wspólny koncert! Jak już niektórzy wiecie, będziemy kręcić wspólny album! – chłopak odwrócił się w moją stronę z szerokim uśmiechem na twarzy – Mam nadzieję na owocną współpracę.
Delikatnie uśmiechnęłam się w stronę chłopaka i uścisnęłam jego dłoń.
- Również mam taką nadzieję.
Jeszcze chwilę staliśmy na scenie, a następnie szybko zeszliśmy za kulisy. Ja i Kim, jak zwykle, szybko powędrowałyśmy w stronę krzeseł.
-Tamara, co ty na to, żeby gdzieś teraz wyjść?
Podniosłam głowę i zobaczyłam, że Alan się nade mną pochyla. Spojrzałam na niego z odrazą.
- A to niby po co? Ja nie widzę takiej potrzeby.
- No wiesz, od następnego tygodnia będziesz moją dziewczyną. A pamiętaj, że najpierw powinny się pojawić plotki, więc chodź ze mną do restauracji, damy sobie zrobić parę zdjęć i po sprawie.
- Mam jakiś wybór?
- Hmmmm, nie.
Głośno westchnęłam i lekko pokiwałam głową.
- Poczekaj aż się przebiorę.
**********************
- No i widzisz? Było tak strasznie? Porobili nam parę zdjęć, zjedliśmy coś i już jesteś wolna. – mówiąc to chłopak uśmiechną się słodko w moją stronę.
Spojrzałam na niego i lekko się zarumieniłam. O nie! Nie dam się na to nabrać! Tak łatwo nie będzie!
- Pf, cieszę się, że wreszcie mogę sobie pójść. Przebywanie z tobą w jednym pomieszczeniu to istna męczarnia.
- Skoro tak, to chętnie odprowadzę cię do domu.
Spojrzałam na niego przerażona.
- Chyba sobie żartujesz! Chcesz znać mój adres co? Chciałoby się pobawić w prześladowcę.
- Nie przeczę.
- Kretyn.
Na takich rozmowach minęła nam cała droga do mojego domu. Wyjątkowo prosto mi się z nim rozmawiało. Powoli zaczynałam sobie przypominać dlaczego tak bardzo mnie zauroczył w liceum ale za nic nie dam po sobie tego poznać.
- To do zobaczenia jutro Tara. – powiedział chłopak i pocałował mnie w policzek.
- Cz… cześc.
Odszepnęłam ale chłopak nie zdążył tego usłyszeć bo już był po drugiej stronie ulicy. Po tym wydarzeniu przez długi czas piekły mnie policzki. Ale w życiu się do tego nie przyznam.

czwartek, 22 maja 2014


 Hejo,
przykro mi, że tak mało aktywne ostatnio jesteśmy (a Magda to już w szczególności...). Postaram się coś dodać w przyszłym tygodniu, bo nie jadę na zieloną szkołę. Będzie duuuuuuuużo czasu i inspiracji xD Dzisiaj mam tylko drugą część opowiadania, które kiedyś dodałam (1 część).



- Panno Choi! – krzyknęła nauczycielka literatury. – Ja rozumiem, że może lektura i nie jest ciekawa, ale mogłabyś  troszeczkę bardziej uważać? Zwłaszcza, kiedy nie wyglądasz na najbardziej przygotowaną. Może zechcesz nam streścić fabułę?
Wstałam i zaczęłam recytować najważniejsze wątki lektury, którą zaczęliśmy omawiać na tej lekcji. Wplotłam kilka cytatów, a kiedy zaczęłam wymieniać po kolei wszystkich bohaterów nauczycielka przerwała mi i kazała usiąść. Klasa natomiast zaczęła klaskać z podziwu. Popatrzyłam na nich i uśmiechnęłam się lekko, zaraz potem wracając do moich rozmyślań. Dzisiaj tematem przewodnim Burzy Jednego Mózgu było: Co wymyślić na urodziny Suzany? (tak, to ta szczęściara, której jako jedynej zaufałam). Może jakiś wystrzałowy tort? Albo kolejną poduszkę z Rin’em do kolekcji? Albo przyjęcie niespodziankę! Na które zaproszę tylko siebie i ją, a cały wieczór spędzimy oglądając naszą pierwszą serię anime. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek na długą przerwę. Jakaś grupka poprosiła mnie, żeby zjadła z nimi lunch, jednak ja odmówiłam. Poszłam na stołówkę, kupując po drodze jakieś picie. Kiedy weszłam do ogromnego pomieszczenia zaczęłam wypatrywać, czy mój ulubiony stolik jest wolny. Niestety, ktoś przy nim siedział. Postanowiłam, że i tak tam usiądę, więc poszłam w stronę miejsca. Byłam już kilka kroków od upragnionego siedzenia, kiedy tłum dziewczyn zagrodził mi drogę. Zdziwiona odskoczyłam w bok i patrzyłam, co wyrabiają dziewczyny. Okazało się, że obiektem zainteresowań był chłopak, siedzący na moim miejscu. A idź giń w piekle dziecko szatana! Przez ciebie nie wymyślę planu doskonałego na urodziny Suzany! Popatrzyłam dookoła i znalazłam jakieś wolne siedzenie przy oknie. Pognałam w tamtą stronę, jednak gdy przybyłam na miejsce okazało się, że ktoś inny zajął siedzenie. Czy to jest jakaś zmowa?! Zawiedziona wyszłam ze stołówki i skręciłam w prawo. Jedyne miejsce, które może jeszcze pomóc mojej wenie to mała ławeczka, o której prawie nikt nie wie. Znajduje się w środku parku, aby do niej dojść trzeba pokonać kilka krzaczków. Nie pytajcie się, jak znalazłam to miejsce. Żwawym krokiem doszłam do buszu i zaczęłam przedzierać się przez gałązki. Kiedy znalazłam się już na malusieńkiej polance o mało co nie zemdlałam. Krew zaczęła we mnie wrzeć a potem cisnęłam kartonikiem po soczku w ziemię i krzyknęłam „Kurka”. Chłopak siedzący na ławeczce odwrócił się przestraszony. Jeszcze bardziej przeraził się, kiedy ujrzał moją twarz.
- Czy wszyscy się jakoś umówili i zajmują moje ulubione miejsca?! – popatrzyłam na winowajcę wzrokiem pełnym smutku i złości.
- Nie chcę nic mówić, ale ten teren chyba należy do szkoły. – mruknął chłopak.
- Nie zadzieraj ze mną. – powiedziałam podchodząc do niego. On odskoczył na drugi kraniec ławki. – Dziękuję. – uśmiechnęłam się i zajęłam miejsce obok niego. Zdziwiony popatrzył na mnie, ja go jednak zignorowałam i zamknęłam oczy. Siedzieliśmy tak chwilkę w ciszy, aż w końcu „Pan Przeszkadzajka” odezwał się:
- Jak znalazłaś to miejsce? – spytał. Zignorowałam go. – Wiesz, to nie jest kulturalne tak komuś nie odpowiadać. Nic ci nie zrobiłem.
Popatrzyłam na niego zdziwiona, a potem uświadomiłam sobie, że rzeczywiście, nie zrobił nic złego. Zarumieniłam się lekko. Zawsze palnę coś głupiego.
- Przepraszam… To tylko dlatego, że chyba jakiś nowy gościu zajął moje ukochane miejsce na stołówce, przy którym mam najlepszą wenę. I nie wiem, jak teraz wymyślę fantastyczny pomysł dla przyjaciółki. – pożaliłam się. On tylko pokiwał głową ze zrozumieniem na znak, że mi wybaczył. Zaraz potem wstaliśmy, gdyż zadzwonił dzwonek na lekcje. Pożegnaliśmy się i poszliśmy do swoich klas.

Papa! Mam nadzieję, że się podoba chodź troszeczkę :)