Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 stycznia 2014

Hejka!
Madzia jak zwykle spóźniona. Naprawdę bardzo was przepraszam! Postaram się jakoś wam to udobruchać, i dlatego daję wam dzisiaj dwie części, do tego postaram się napisać jakąś recenzję. I już więcej nie gadam bo wiem, że nie po to tu przyszliście.

- Skarbie uważaj na siebie, i dzwoń codziennie i.. Boże ty skończyłaś dopiero 18 lat! Kochanie! Dlaczego się na to wszystko zgadzasz?
- Bo rozumiem jej decyzje, Dada nie musisz dzwonić codziennie, dzwoń raz na tydzień i nie słuchaj matki bo głupoty gada. Dbaj tam o siebie dobrze?
- Oczywiście tato, i mówiłam ci żebyś nie mówił do mnie Dada, wiem że mówiłam tak na siebie w dzieciństwie ale jestem już dorosła…
Powiedziałam z łzami w oczach i mocno przytuliłam się do taty, następnie do mamy i na końcu podeszłam do brata.
- Pewnie nie będziesz chciał przytulić siostry co?
- Nie – powiedział z uśmiechem na ustach.
- Boże, aż się wierzyć nie chce że to mój brat, ty zgredzie mały. – powiedziałam ze szklanymi oczami. Dobrze wiedziałam, że się ze mną tylko droczył. Po chwili oboje się przytuliliśmy.
- Pamiętaj, żeby nie żreć tyle kajzerek bo znowu przytyjesz. Będę za wami tęsknić! Przyjedźcie jak się urządzę! Cześć! Kocham was!

Powiedziałam i z trudem odwróciłam się w drugą stronę. Koniec, od jutra zaczynam nowe życie w Korei.

*********************************************************************************

Minęły cztery lata….
Tak, dokładnie. Żyję tu już cztery lata. Aż się wierzyć nie chce. Skończyłam tu liceum i zaczęłam prawować w firmie zajmującej się tworzeniem reklam. Tak w sumie to zajmuje się tu wszystkim. Głównie pracą papierkową i wybieraniem osób do reklam, czasem jeszcze pomagam przy tworzeniu ale to tylko jeżeli mam już resztę rzeczy zrobioną. Nasza firma jest zaledwie małym oddziałem jakiejś międzynarodowej sieci, ale pod kogo podlega to nie wiem. Szczerze nie interesowałam się tym zbytnio. Czy tęsknie za domem? Oczywiście, że tak, ale staram się nie myśleć zbyt dużo o przeszłości, nie wliczając w to mojej rodziny. Spotykam się z nimi parę razy do roku ale tylko w Korei. Chodź tęsknię za krajem to najzwyczajniej w świecie boje się tam wrócić. Tutaj jest mi dobrze. Nie zawieram prywatnych znajomości więc nikt nie ma szans mnie skrzywdzić.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- Tak szefie zaraz będę!
Powiedziałam do telefonu i się rozłączyłam. Super. Zapewne znowu spóźnię się na spotkanie. Co gorsza, miała przyjechać jakaś szycha z centrali. Boże! Jeżeli się spóźnię to szef mnie zabije! Dalej przeciskałam się przez tłum osób. Fakt, że miałam prawie metr siedemdziesiąt nie okazał się być przydatny. Ale czego innego można się spodziewać po stolicy Korei? Nagle wpadłam na jakąś osobę. Beknęłam przeprosiny i podniosłam wzrok.
- - Mi…Miriam?
KONIEC

 Hej ^^
Dziś wielki wieczór. Chcecie wiedzieć czemu? Muahahahahaha... Zobaczcie:


Od tamtego czasu minęły już cztery lata…
 Co robię obecnie? Udzielam prywatnie lekcji japońskiego i angielskiego. A gdzie jestem? To jest właśnie to pytanie. W Korei. Południowej.  Teraz pewnie się zastanawiacie, czemu nie zostałam w Polsce, co? Wyrzuty sumienia, wyrzuty sumienia i wyrzuty sumienia. Tutaj zaczęłam życie na nowo. Mocno się staram od samego początku… Było to jakieś trzy lata temu. Skończyłam liceum w swojej ojczyźnie, a potem wyfrunęłam z kraju.  A jak się z tym czuję? Staram się zapomnieć o wszystkim. Czasami odwiedza mnie rodzina. Czasami to ja do nich jadę. Rzadko kontaktuję się z kimkolwiek z mojej przeszłości. Chociaż… Całkiem trudno jest żyć na własną rękę. Poza pracą jako prywatna nauczycielka czasami chodzę na jakieś przesłuchania do reklam albo pozuję dla magazynu. Tylko po to, żeby troszkę zarobić. Nie raz zdarzyło mi się już spotkać znany zespół. Od czasu do czasu rozmawiam bądź spotykam się z jakimiś członkami. Ale… Traktuję ich jako zwykłe osoby.
 I co by tu jeszcze powiedzieć… Ah no tak… Od tamtego czasu… Czuję się wypaczona, pusta. Moje znajomości są krótkie, lub staram się trzymać dystans. Nie zakochałam się, nie zdobyłam przyjaciół. Oczywiście mam wielu znajomych, których lubię i miło spędzam z nimi czas, jednak… To nie to samo co ona.
~~~
- Tak, tak! Już idę! Przecież wiem, że już tam jesteście, ale tutaj jest straszny tłok! – próbowałam przekrzyczeć hałas stolicy Korei – Seulu.
- Bo wyszłaś na ostatnią chwilę – powiedziała moja koleżanka, z która ostatnio grałam w reklamie.
- Dobra, pospieszę się – urwałam.
- Ugh, wybacz, straszny tłok – przeprosiła brunetka, która wpadła na mnie z ogromną siłą.
- Spóźnię się – powiedziałam do dziewczyny po drugiej stronie telefonu.
 Brunetka przyjrzała mi się bardzo dokładnie.
- Mi…Miriam?
KONIEC

MUAHAHAHAHAHAHAHAHAHA

czwartek, 23 stycznia 2014


 Dzień... Dobry wieczór ^^
Musicie mi wybaczyć, ale ja w tygodniu to mam niewiele czasu na wstawianie recenzji... Dlatego będę dodawać tylko opowiadanie ;_; Ale obiecuję, postaram się zrobić kilka z nich na zapas tak, żeby było coś nowego a nie tylko to coś, co nawet w połowie nie jest ciekawe.


*Ding dong* usłyszałam przez drzwi w moim domu. Tak. W moim domu. W Polsce.
- Miriam?! – krzyknęła mama ze łzami w oczach.
- Mamciuuuuu – zawyłam, również przez łzy.
- Ludzie! Schodzić na dół! Mircia wróciła! – darła się mama.
- Nie tak głośno. Jest przecież druga w nocy, daj im pospać. – uśmiechnęłam się.
- Dziecko, jesteś tutaj. Cała i zdrowa, dla nas to jest najważniejsze.
- Mamo, kocham cię – rzuciłam się mojej rodzicielce w ramiona.
- Kochanie, ja ciebie też.
~~~
Przeciągnęłam się i usiadłam na łóżku. Zegar wskazywał 15. Popatrzyłam po pokoju. Tak, jednak wróciłam do domu. To nie był sen. Zwlekłam się na dół i usiadłam przy stole.
- Nasz śpioszek się obudził? – zapytał tata i przytulił mnie mocno.
- Ałaaaaa! Tato… Bolisz… - jęknęłam.
- Bolisz? No tak… Mówi się „Tato, to mnie boli”.
- Nie pouczaj mnie, jak mam mówić – wystawiłam język, żeby troszkę poprzekomarzać się z tata. – A tak swoją drogą… Czy nasi sąsiedzi są w domu?
- Tak, ale… - tata spoważniał. – Hmm… Jakby to ująć, oczywiście to nie twoja wina, ale… Lucy…
- CO Z NIĄ?! – wykrzyknęłam, sparaliżowana strachem.
- Ona… Wyjechała.
- Wiem, przecież za nią tu przyleciałam – opowiedziałam.
- Ona uciekła z domu, Miriam. 
P.S.
Zbliżają się walentynki i tak myślę, że oczywiście zrobimy jakiś post. Taki specjalny. Macie może jakieś prośby co do tego? Bo mi nic do głowy nie przychodzi... A na Madzię to ja nie wiem czy mogę liczyć, bo ona jest leń i powie, że ona nie wie i że to do mnie należy decyzja...

środa, 22 stycznia 2014


 Hejo!
Przepraszam, że przez jakiś czas mnie nie było, ale nie miałam neta o.O Nie to, żebym była załamana, miałam czas poczytać troszeczkę mang z moich zbiorów ^^ No tak, ja nie mam zbyt wiele czasu, wskoczyłam tylko żeby dodać opowiadanie :D


- Ej, co ty robisz? Żartujesz sobie? – chłopcy spojrzeli z oburzeniem na dziewczynę. – Myślisz, że coś takiego jest wydarzeniem szkolnym? Zabieraj stąd tych gapiów i wypad!
- No już, już… - uspokajała ich. – Tylko niech wszyscy najpierw cykną fotkę!
Słysząc to wszyscy wyjęli komórki i zaczęli robić zdjęcia. Ja tylko patrzyłam na nich zapłakanym wzrokiem, czując, że na to zasłużyłam. Wtedy Eryk mnie zasłonił a Ichiro pomógł wstać.
- No już! Wynocha! Nie ma tu nic ciekawego do oglądania! – krzyczał (były) chłopak Lucy.
- Nic ci nie jest? – zapytał z troską drugi z braci.
- Dlaczego mi pomagacie? Przecież… - patrzyłam na niego zdezorientowana.
- Ja? Ponieważ… Ponieważ cię kocham – mówiąc to wielkie rumieńce wyskoczyły mu na twarzy.
- Mnie? – popatrzyłam na niego z uśmiechem i przytuliłam się do niego. – Ichiro wybacz mi. Ja również coś do ciebie czuję… Ale sądzę, że powinieneś znaleźć sobie lepszą dziewczynę. – mówiąc to pocałowałam go w czoło, i ostatni raz patrząc na tą dwójkę, pobiegłam w stronę parku. Kolejny przystanek? Polska.

Króciutkie  (「´・Д・`)「 Ale Madzia mnie kiedyś zmuszała, żebym jej pisała kolejne części więc musiałam i takie prawie nic wychodzi. Wybaczcie!

niedziela, 19 stycznia 2014


 Hej,
mam takie dziwne uczucie, że ostatnio zaczynam pisać jakieś nieposkładane posty. Kiedy popatrzyłam na recenzję Free! przeraziło mnie to, co tam zobaczyłam. Na szczęście troszkę lepiej idzie mi z opowiadaniami, więc mam dla was kolejną część.


- Dokąd?! – krzyknęłam.
- Do Polski. Nie słyszałaś?
  Odwróciłam się. Za mną stał chłopak Lucy – Eryk.
- A domyślasz się może, czyja to wina? – mówił coraz bardziej rozgniewany. – Jej najlepsza przyjaciółka miała jakiś kaprys i postanowiła uciec, bo było jej tak wygodnie! A ta dziewczyna… Nie mogła wyjść z szoku, jak jej o tym powiedziałem.  Zraniłaś nie tylko ją! Przez swoje zachowanie zraniłaś wszystkich dookoła! Lepiej by było, gdybyś zniknęła!
- Eryk, troszkę przesadzasz – Ichiro próbował coś zrobić ze swoim bratem, jednak chłopak wpadł w szał i nie dał dokończyć mojemu byłemu.
- NIKT CIĘ NIE POTRZEBUJE! PRZEZ OSTATNIE TYGODNIE WSZYSCY ZNOSILI CIĘ TYLKO DLATEGO, ŻE LUCY PROSIŁA, ŻEBY CI NIE DOKUCZAĆ! WSZYSCY CIĘ NIENAWIDZĄ! GIŃ! – Eryk wyładował całą złość na mnie. I nie dziwię mu się. Jest tak jak mówi.
Po moich policzkach zaczęły lecieć łzy.
- Masz rację. To wszystko moja wina. Lepiej by było, gdybym umarła – padłam na kolana przed chłopcami. – Błagam… Błagam wybaczcie mi. Wiem, ze proszę o zbyt wiele, jednak… Nie będę się usprawiedliwiać. Jeśli na mnie naplujecie, czy coś, zrozumiem. To co zrobiłam… Było… - próbowałam wykrztusić coś przez łzy.
- Ej, słuchajcie ludziska! – krzyknęła dziewczyna, która siedziała przy Ichiro. – Miriam błaga na kolanach o wybaczenie! Chodźcie popatrzeć!

poniedziałek, 13 stycznia 2014


Cześć :D
Ja się spieszę i tylko dodaję kolejną część opowiadania :)


- No a jak myślisz? – popatrzyłam na niego z odrazą. – Przyszłam się o ciebie wykłócać! Podobno zacząłeś się szlajać z każdą dziewczyną, która do ciebie przyszła!
- Serio? – Ichiro zrobił wielkie oczy.
- Nie. Przyszłam spytać gdzie się podziała Lucy. Gdzie ona jest?
- Aha. I to po tym, jak zniknęłaś, zostawiłaś ją samą zebrało ci się na pokutowanie? – stwierdził rozgniewany chłopak.
- Nie bulwersuj się, bo dziewczyny odstraszysz – prychnęłam i popatrzyłam z niesmakiem na laskę siedzącą obok mojego byłego. – Wiem, ze źle się zachowałam, dlatego musze się z nią zobaczyć. Nie mogę tak tego zostawić! Gadaj, gdzie ona jest?!
- Za późno – Ichiro patrzył się na mnie z rozbawieniem. – Po tym, jak uciekłaś miała krótką depresję. Ale jak widać wasza przyjaźń nie była jakaś silna, bo po kilku godzinach płakania  zarezerwowała dla siebie bilet do Polski.