poniedziałek, 26 maja 2014

Hejka!
Tak bardzo was przepraszam, że mnie tak długo nie było ale wiecie jak to jest pod koniec roku gdy to się lata gdzie się da żeby tylko poprawić oceny ;). Do tego międzyczasie miałam urodziny, Kris odszedł z Exo (cios w moje biedne serduszko) i teraz jeszcze organizuje urodziny dla mojej przyjaciółki, podsumowując, rzadko bywam w domu, więc gdy w weekend mam czas i nie muszę się uczyć, to lecę obejrzeć anime (takie oczywiste xD). Ale obiecuję, że postaram się wynagrodzić wam tą długą nieobecność, niech tylko wystawią te felerne oceny ^^. Na razie wstawiam wam kolejny fragment mojego opowiadania (tak Asiu, wiem, że myślisz teraz "o nie tylko nie znowu to opowiadanie! Niech ona się weźmie za siebie i napisze coś sensownego!", w myślach ci czytam :P). I nie zanudzam już dłużej, wiem, że prawie nikogo nie interesuje to co tu pisze xD. No i z góry przepraszam za wszelakie błędy, dopiero uczę się pisać :).

- Dziękujemy bardzo! To by było na tyle z naszej strony! Dziękujemy, że nas tak wspieracie! – wykrzyknęłam z uśmiechem do fanów – A teraz, przywitajcie Blue Angels!
Szybko uciekłyśmy za kulisy i całe spocone padłyśmy na najbliższe krzesła. Kocham koncerty, cieszę się widząc fanów piszczących na nasz widok ale muszę przyznać, że nie trzeba w to włożyć dużo wysiłku. Spojrzałam na Kim która zafascynowana wpatrywała się w scenę. Również spojrzałam w tamtą stronę. Muszę przyznać, że chłopaki byli niesamowici. Ich choreografia była wręcz fenomenalna a oni sami wydawali się być idealni. Przyjrzałam się Alanowi. Jego ciemne włosy powoli zaczynały się kręcić, a oczy błyszczały niezwykłym blaskiem. Patrzyłam na niego zafascynowana. Jak można mieć tak okropny charakter, być przy tym tak przystojnym i do tego być również tak dobrym piosenkarzem? Nie mogłam oderwać od niego wzorku.
- Heeej? Tara? Zaraz ci oczy wypadną! Patrzysz się jakbyś miała go za chwilę zjeść!
Szybko przekręciłam głowę w stronę przyjaciółki.
- Że niby ja? Chyba ci się coś przewidziało. – Spojrzałam na scenę i napotkałam wzrok Alana. Uśmiechną się do mnie chytrze, a ja z zarumienionymi policzkami poszłam w stronę garderoby.
- Tam! Zaczekaj no!  - weszłam z przyjaciółką do garderoby i usiadłam na krześle, spojrzałam na siebie w lustrze. Boziu, jaki burak! Byłam cała czerwona!
- Tara, - powiedziała Kim zbliżając się w moją stronę – przede mną to ty tego nie ukryjesz. Naprawdę się w nim zakochałaś! Przyznaj mi rację no przyznaj! – spojrzałam na nią morderczym wzrokiem – No potwierdź przynajmniej, że cię zauroczył, co?
Spojrzałam na przyjaciółkę i już wiedziałam, że przed nią nic nie ukryję.
- No tak może troszeczkę.
- Ha ha! Wiedziałam! Stara miłość nie rdzewieje co?
- Em, no to nie tak…. Po prostu…. Oj no po prostu zachwyciłam się ich choreografią! Tak, właśnie! To tylko dlatego się na nich patrzyłam!
- Kogo ty próbujesz oszukać co?
- No ciebie.
Dziewczyna przewróciła oczami, wzięła mnie za rękę i wyciągnęła z garderoby.
- Lepiej się przygotuj, czas na wielki finał.
No tak! Kompletnie zapominałam! Kim, ja, Alan i JungSu. W czwórkę mieliśmy zaśpiewać piosenkę! Na koniec musimy też ogłosić, że kręcimy wspólny album! Nim się obejrzałam stałam na scenie i śpiewałam, co prawda Alan stał obok mnie co troszeczkę psuło mój nastrój ale i tak patrząc na zachwycone miny fanów nie mogłam się nie uśmiechać. Po skończonej piosence pałeczkę przejął Alan.
- Dziękujemy wam bardzo za przyjście na nasz wspólny koncert! Jak już niektórzy wiecie, będziemy kręcić wspólny album! – chłopak odwrócił się w moją stronę z szerokim uśmiechem na twarzy – Mam nadzieję na owocną współpracę.
Delikatnie uśmiechnęłam się w stronę chłopaka i uścisnęłam jego dłoń.
- Również mam taką nadzieję.
Jeszcze chwilę staliśmy na scenie, a następnie szybko zeszliśmy za kulisy. Ja i Kim, jak zwykle, szybko powędrowałyśmy w stronę krzeseł.
-Tamara, co ty na to, żeby gdzieś teraz wyjść?
Podniosłam głowę i zobaczyłam, że Alan się nade mną pochyla. Spojrzałam na niego z odrazą.
- A to niby po co? Ja nie widzę takiej potrzeby.
- No wiesz, od następnego tygodnia będziesz moją dziewczyną. A pamiętaj, że najpierw powinny się pojawić plotki, więc chodź ze mną do restauracji, damy sobie zrobić parę zdjęć i po sprawie.
- Mam jakiś wybór?
- Hmmmm, nie.
Głośno westchnęłam i lekko pokiwałam głową.
- Poczekaj aż się przebiorę.
**********************
- No i widzisz? Było tak strasznie? Porobili nam parę zdjęć, zjedliśmy coś i już jesteś wolna. – mówiąc to chłopak uśmiechną się słodko w moją stronę.
Spojrzałam na niego i lekko się zarumieniłam. O nie! Nie dam się na to nabrać! Tak łatwo nie będzie!
- Pf, cieszę się, że wreszcie mogę sobie pójść. Przebywanie z tobą w jednym pomieszczeniu to istna męczarnia.
- Skoro tak, to chętnie odprowadzę cię do domu.
Spojrzałam na niego przerażona.
- Chyba sobie żartujesz! Chcesz znać mój adres co? Chciałoby się pobawić w prześladowcę.
- Nie przeczę.
- Kretyn.
Na takich rozmowach minęła nam cała droga do mojego domu. Wyjątkowo prosto mi się z nim rozmawiało. Powoli zaczynałam sobie przypominać dlaczego tak bardzo mnie zauroczył w liceum ale za nic nie dam po sobie tego poznać.
- To do zobaczenia jutro Tara. – powiedział chłopak i pocałował mnie w policzek.
- Cz… cześc.
Odszepnęłam ale chłopak nie zdążył tego usłyszeć bo już był po drugiej stronie ulicy. Po tym wydarzeniu przez długi czas piekły mnie policzki. Ale w życiu się do tego nie przyznam.

czwartek, 22 maja 2014


 Hejo,
przykro mi, że tak mało aktywne ostatnio jesteśmy (a Magda to już w szczególności...). Postaram się coś dodać w przyszłym tygodniu, bo nie jadę na zieloną szkołę. Będzie duuuuuuuużo czasu i inspiracji xD Dzisiaj mam tylko drugą część opowiadania, które kiedyś dodałam (1 część).



- Panno Choi! – krzyknęła nauczycielka literatury. – Ja rozumiem, że może lektura i nie jest ciekawa, ale mogłabyś  troszeczkę bardziej uważać? Zwłaszcza, kiedy nie wyglądasz na najbardziej przygotowaną. Może zechcesz nam streścić fabułę?
Wstałam i zaczęłam recytować najważniejsze wątki lektury, którą zaczęliśmy omawiać na tej lekcji. Wplotłam kilka cytatów, a kiedy zaczęłam wymieniać po kolei wszystkich bohaterów nauczycielka przerwała mi i kazała usiąść. Klasa natomiast zaczęła klaskać z podziwu. Popatrzyłam na nich i uśmiechnęłam się lekko, zaraz potem wracając do moich rozmyślań. Dzisiaj tematem przewodnim Burzy Jednego Mózgu było: Co wymyślić na urodziny Suzany? (tak, to ta szczęściara, której jako jedynej zaufałam). Może jakiś wystrzałowy tort? Albo kolejną poduszkę z Rin’em do kolekcji? Albo przyjęcie niespodziankę! Na które zaproszę tylko siebie i ją, a cały wieczór spędzimy oglądając naszą pierwszą serię anime. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek na długą przerwę. Jakaś grupka poprosiła mnie, żeby zjadła z nimi lunch, jednak ja odmówiłam. Poszłam na stołówkę, kupując po drodze jakieś picie. Kiedy weszłam do ogromnego pomieszczenia zaczęłam wypatrywać, czy mój ulubiony stolik jest wolny. Niestety, ktoś przy nim siedział. Postanowiłam, że i tak tam usiądę, więc poszłam w stronę miejsca. Byłam już kilka kroków od upragnionego siedzenia, kiedy tłum dziewczyn zagrodził mi drogę. Zdziwiona odskoczyłam w bok i patrzyłam, co wyrabiają dziewczyny. Okazało się, że obiektem zainteresowań był chłopak, siedzący na moim miejscu. A idź giń w piekle dziecko szatana! Przez ciebie nie wymyślę planu doskonałego na urodziny Suzany! Popatrzyłam dookoła i znalazłam jakieś wolne siedzenie przy oknie. Pognałam w tamtą stronę, jednak gdy przybyłam na miejsce okazało się, że ktoś inny zajął siedzenie. Czy to jest jakaś zmowa?! Zawiedziona wyszłam ze stołówki i skręciłam w prawo. Jedyne miejsce, które może jeszcze pomóc mojej wenie to mała ławeczka, o której prawie nikt nie wie. Znajduje się w środku parku, aby do niej dojść trzeba pokonać kilka krzaczków. Nie pytajcie się, jak znalazłam to miejsce. Żwawym krokiem doszłam do buszu i zaczęłam przedzierać się przez gałązki. Kiedy znalazłam się już na malusieńkiej polance o mało co nie zemdlałam. Krew zaczęła we mnie wrzeć a potem cisnęłam kartonikiem po soczku w ziemię i krzyknęłam „Kurka”. Chłopak siedzący na ławeczce odwrócił się przestraszony. Jeszcze bardziej przeraził się, kiedy ujrzał moją twarz.
- Czy wszyscy się jakoś umówili i zajmują moje ulubione miejsca?! – popatrzyłam na winowajcę wzrokiem pełnym smutku i złości.
- Nie chcę nic mówić, ale ten teren chyba należy do szkoły. – mruknął chłopak.
- Nie zadzieraj ze mną. – powiedziałam podchodząc do niego. On odskoczył na drugi kraniec ławki. – Dziękuję. – uśmiechnęłam się i zajęłam miejsce obok niego. Zdziwiony popatrzył na mnie, ja go jednak zignorowałam i zamknęłam oczy. Siedzieliśmy tak chwilkę w ciszy, aż w końcu „Pan Przeszkadzajka” odezwał się:
- Jak znalazłaś to miejsce? – spytał. Zignorowałam go. – Wiesz, to nie jest kulturalne tak komuś nie odpowiadać. Nic ci nie zrobiłem.
Popatrzyłam na niego zdziwiona, a potem uświadomiłam sobie, że rzeczywiście, nie zrobił nic złego. Zarumieniłam się lekko. Zawsze palnę coś głupiego.
- Przepraszam… To tylko dlatego, że chyba jakiś nowy gościu zajął moje ukochane miejsce na stołówce, przy którym mam najlepszą wenę. I nie wiem, jak teraz wymyślę fantastyczny pomysł dla przyjaciółki. – pożaliłam się. On tylko pokiwał głową ze zrozumieniem na znak, że mi wybaczył. Zaraz potem wstaliśmy, gdyż zadzwonił dzwonek na lekcje. Pożegnaliśmy się i poszliśmy do swoich klas.

Papa! Mam nadzieję, że się podoba chodź troszeczkę :)

piątek, 2 maja 2014

Animowane gwiazdy - Vocaloidy


  Witajcie!
 Tak sobie przed chwilką uświadomiłam (fajna godzina na taki refleks), że niby tu jakieś recenzje się pojawiają, informacje też, ale nie pisnęłam ani słowa na temat japońskiej muzyki! Zaczęłam troszkę szukać i się okazuje, że mam totalne braki jeśli chodzi o vocaloidy. Postaram się to poprawić wraz z tym postem.

 Wszyscy doskonale znamy postacie takie jak Hatsune Miku czy Rin i Lena. Gakupo oraz Luka również nie stanowią problemu. Jednakże kiedy przychodzi co do czego pojawia się pytanie "Czy istnieją jeszcze inne vocaloidy?". Tak się składa, że większość "gwiazd", które znamy pochodzą z tzw. Vocaloida 2 czyli drugiej generacji. Ale kto był pierwszy?

Vocaloid [pierwsza generacja]

 L♀LA
  LOLA jest pierwszym vocaloidem żeńskim, który pierwszy raz pokazał się 15 stycznia 2004 roku razem z LEONEM. O dziwo (dla mnie przynajmniej) śpiewa w języku angielskim, jednak osoba, która dała głos LOLI nie jest znana. Jej atrybutem jest patelnia. Nie ma jakiegoś określonego wyglądu. Zazwyczaj jest przedstawiana z bluzką na jedno ramiączko oraz czarnymi włosami i fioletowymi oczami.
  Zero-G, czyli firma, która stworzyła LOLĘ oraz dwa inne vocaloidy z pierwszej generacji, oświadczyła, że nie będzie już sprzedawana od 2014 roku.

 LE♂N
LEON to również pierwszy vocaloid z pierwszej generacji, różnicą jest to, że jest chłopakiem. Zadebiutował razem z LOLĄ. Śpiewa w języku angielskim, osoba, która podkładała mu głos jest znana jako "Black and English". Jego atrybutem jest tulipan, Tak samo jak LOLA nie ma określonego wyglądu, jednak najczęściej przedstawiany jest w blond włosach oraz niebieskiej koszuli.
Podobnie jak LOLĘ firma Zero-G postanowiła wycofać go ze sprzedaży na początku tego roku.
Fani uważają LOLĘ oraz LEONA za rodzeństwo ☺

Miriam
   Trzeci anglojęzyczny vocaloid stworzony przez firmę Zero-G. Zadebiutowała 1 lipca 2004 roku. Jej głos pochodzi od brytyjskiej wokalistki Miriam Stockley. Jej atrybutem jest szminka. Tak jak w przypadku LOLI i LEONA nie ma określonego wyglądu. Często przedstawiana jest w szaro-blond włosach, zielonych oczach oraz w zielono-szarej sukience.
  Tak jak z poprzednimi vocaloidami, firma Zero-G wycofała ją ze sprzedaży 1 stycznia tego roku.

MEIKO
 
Pierwszy żeński vocaloid  firmy Crypton Future Media z generacji 1. Na rynku pojawiła się 5 listopada 2004 roku, jednakże jej prototyp w 2003 wykonał piosenkę razem z prototypem KAITO. Głosu użyczyła jej Meiko Haigou.  Jej atrybutem jest butelka sake. 2 lutego   tego roku została wydana wersja V3 (Vocaloid 3 czyli trzecia generacja) MEIKO.
Często pojawia się jako starsza siostra vocaloidów z nowszych generacji. Istnieje również drugi "rodzaj" MEIKO - Sakine Meiko. Różni się zmodyfikowanym wyglądem oraz słodszym głosem.


KAITO
  KAITO to pierwszy męski vocaloid z firmy Crypton Future Media należący do pierwszej generacji vocaloidów. Jego prototyp zaśpiewał piosenkę w 2003 roku razem z prototypem MEIKO, jednakże jego debiut nastąpił 17 (bądź 14) lutego 2004 roku. Jego głos jest oparty na głosie Fuugi Naoto. Atrybutem KAITO są lody. 
  Jest przedstawiany jako starszy brat vocaloidów młodszych generacji, jednakże przez jego charakter (jest naiwny, głupkowaty i naiwny) często poniżane jest nawet przez młodsze rodzeństwo. Stąd jego przezwisko "BAKAITO". 

  I to by było na tyle z mojej strony. Mam nadzieję, że może dowiedzieliście się czegoś ciekawego i nowego. Do zobaczenia!

Źródła: klik, klikklik

czwartek, 24 kwietnia 2014

Co to jest hikikomori?


 Cześć!

O rany... Ale długo nic nie napisałam, a zabierałam się już chyba z dziesięć razy. Musicie mi wybaczyć, jednak dzisiaj mój post nie będzie jakoś powalająco długi. Trafiłam na temat hikikomori zupełnie przypadkiem, szukając informacji na temat tego jak Japończycy spędzają czas wolny. A tu patrzcie! Coś zupełnie na odwrót.
 Dzisiaj powiem troszkę o hikikomori, czyli o pewnego rodzaju depresji, odłączeniu się od społeczeństwa. Najczęściej pojawia się ona u mężczyzn często jeszcze w wieku szkolnym (około 55% Japończyków doświadczyło tego w wieku 13-24 lat). Związane jest to przeważnie z dużymi wymaganiami, w przypadku chłopców chce się ukończenia dobrej szkoły, znalezienie pracy i oczywiście założenia rodziny. Spotyka się z dużą presją.
 Osoby mające z tym problem zamykają się w domach (lub np. po powrocie ze szkoły zamykają się w swoim pokoju) i starają unikać wszelkiego kontaktu ze społeczeństwem. Odizolowują się od ludzi, swoich bliskich (około pół miliona Japończyków nawet na 20-30 lat). I wszystkie rachunki pozostają do spłacenia rodzicom...
 Jak objawia się to zjawisko? Ludzie przez kilka miesięcy bądź lat pozostają w swojej twierdzy, zwykle jednym pokoju. Do kontaktu ze społeczeństwem używają internetu lub komórki. Wychodząc ze swojej twierdzy pilnuje, aby nikogo nie spotkać, a jedzenie najczęściej ma podrzucone pod drzwi przez rodzinę.
 W XXI wieku hikikomori zamiast być traktowanym jak margines społeczeństwa zaczęli być akceptowani. Powstały kliniki, lekarze specjalizujący się w leczeniu choroby.
 W kulturze japońskiej również możemy spotkać się z motywami hikikomori, dajmy na to anime Sayōnara Zetsubō Sensei (w której nauczyciel na każdym kroku próbuje się zabić...). Zdaje mi się również, że drama Flower Boy Next Door jest dobrym przykładem (rola Park Shin Hye).
 Znalazłam ładną animację dotyczącą hikikomori, która może pomoże wam lepiej wyobrazić sobie życie takiego człowieka, klik. W gruncie rzeczy myślę sobie, że jest to troszeczkę smutne, nikt chyba nie chciałby być wykluczony przez społeczeństwo, prawda? No i to by było na tyle z mojej strony, papa!
Nie ma to jak porządnie zamknięte drzwi...


niedziela, 6 kwietnia 2014

Festiwal Nebuta

Hejka!
Dzisiaj zamiast opowiadania, opowiem wam troszeczkę o jednym z wielu festiwali w Japonii, ,mianowicie Festiwalu Nebuta odbywającego się w mieście Aomori.




Jest to jeden z najsłynniejszych festiwali północnej części głównej wyspy Japonii, odbywający się od 2 do 7 sierpnia. Główną atrakcją są dashi, czyli wozy z ogromnymi, trójwymiarowymi i legendarnymi zwierzętami, bóstwami czy wojownikami zbudowanymi z lampionów. Inspiracją do tego festiwalu były wydarzenia z ósmego wieku, nie będę im wam dokładnie opisywać, bo moim zdaniem były zbyt brutalne. Jestem wyczulona na rzeczy tego typu, więc jeżeli chcecie to historie możecie sobie przeczytać tutaj. Wracając do tematu, wielkim i kolorowym platformą towarzyszą muzycy i tancerze, a same platformy są pchane przez ludzi. Na festiwal zjeżdżają się tłumy, około 3 miliony widzów, to jednak nie jest mało. Osobiście, stwierdzam, że muszę ten festiwal dopisać do mojej listy „Rzeczy które muszę zobaczyć gdy będę w Japonii”











piątek, 28 marca 2014

Moda w Japonii - Lolity cz.2

 Dobry,
dziś powracam z nową motywacją, gdyż nie chce mi się uczyć. Miałam nadzieję zrobić post o najpopularniejszych grach (odzywa się dusza nolife'a) w Japonii, jednak troszeczkę się przeliczyłam. Na pierwszym miejscu znajduje się Super Mario Bros a 1/10 stanowią  Pokémony, więc zbyt wiele NOWYCH rzeczy się nie dowiemy. Osobiście myślałam, że znajdzie się więcej różnorodnych pomysłów, jednak... Nie... Platformówki to chyba styl Japończyków.
 Przechodząc do tematu dzisiejszego posta przedstawię Wam dzisiaj kolejny "rodzaj" naszej bohaterki - lolity. A będzie nim... Classical Lolita!
Classical Lolita
 Jak można już jako-tako wywnioskować po nazwie, jest to dojrzalszy ze stylów lolity. Skupia się na epokach takich jak renesans, rokoko, wiktoriańskim, edwardiańskim [jest ich więcej, ale to raczej nie jest aż tak bardzo istotne]. Mieszczą się tak jakoś miedzy stylem gotyckim a słodkim, czyli nie za mrocznie i nie za uroczo. Kolory są bardziej stonowane i pojawiają się bardziej skomplikowane wzory, dlatego Classical Lolity postrzegane są bardziej jako dojrzałe i wyrafinowane. 
Jak ubierają się Classical Lolity?
 Zaczynając od dołu: najpopularniejsze są buty na wysokim obcasie. Pojawiają się również buty w stylu wiktoriańskim, sandały strappy (serio, nie wiem jak to określić, bo raz były alla sandały "greckie" a czasami jakieś inne dziwo wyskakiwało) i buty do kostki na niskim obcasie. 
Buty w stylu wiktoriańskim

Te przeklęte sandały strappy :P
Tutaj również sandały strappy :)
I buty do kostki

 Przechodząc wyżej mamy spódnice i sukienki. Najczęściej są do kolan lub dłuższe. Bywa, że sukienki posiadają również sznurowany gorset. Co ciekawe, odmiennie o pozostałych typów lolit, tutaj zamiast "babeczkowego" kroju spódnicy jest... Rozszerzenie po bokach... No cóż, łatwiej by było pokazać na sukience sprzed 200 lat.
Chodzi o coś takiego


A co nosimy na głowie? No, tu Classical Lolity mają ogromny wybór. Znajdziemy tu różnego rodzaju berety, czapki, plecione kapelusze, kokardy, opaski i bonety. 
Do tej pory cały czas myślałam, że to jakaś chustka, a tu patrz, ma swoją nazwę!
 Co do akcesoriów... Zawsze znajdą się jakieś podkolanówki, rajstopy czy takie krótkie skarpety d kostek. Nie obejdzie się również bez różnej długości rękawiczek, zegarków, naszyjników z pereł, broszek czy wisiorków "cameo".
Wisiorek cameo (jak widać to nie jest tylko "jakiś tam naszyjnik"...)
 Torebki mamy w kształtach koron, zwierzątek, skrzypiec (O.o) oraz różnych truskawek, poziomek i tym podobnych. 
 Motywy
 Tak jak można było wcześniej wywnioskować, przede wszystkim górować będą wzory kwiatowe, zwierząt, truskawek (czy innych jagód) i ogólnie owoców, starych zabawek, pasków oraz kratek (tartan, gingham).





 
Źródło: klik

czwartek, 20 marca 2014

O mój boziu mam komentarz! Wielki dzięki osobą, które się zebrały i napisały komentarz pod moim opowiadaniem! Największe podziękowania dla Grays Sobczi. Nawet nie wiesz jak mi się miło zrobiło, kiedy zdałam sobie sprawę, że ktoś docenia te wypociny które piszę :3. Bardzo dziękuję wszytkom którzy kiedykolwiek zostawili tutaj jakiś komentarz. To naprawdę bardzo motywuje! A i jeszcze jedno, błagam, nie piszcie z anonimów bo nie mam jak wam wtedy podziękować! :D

- Dobra na dzisiaj koniec, idzie wam coraz lepiej. Jutro koncert więc nie dajcie plamy.
- Tak jest! – mówiąc to zasalutowałyśmy przed Sabiną, naszą choreografką.
- Powodzenia! – krzyknęła na odchodnym, a my zostałyśmy jeszcze chwilę w sali żeby poćwiczyć. Znaczy się przynajmniej ja bo Kim zdążyła już dopaść krzesło przy ścianie.
- Wiesz co Tara? – powiedziała przyjaciółka gdy ja akurat zaczynałam robić najbardziej skomplikowana pozę z układu. – Jak na mój gust to pasujecie do siebie z Alanem.
- Że co proszę? Auć! – nim się obejrzałam leżałam plackiem na ziemi a Kim prawie położyła się na podłodze ze śmiechu.
- Hahaha! Ciesz się, że nie widziałaś swojej miny! Hahahaha!
- Kim, możesz się uznać za martwą. – powiedziałam i spokojnie wstałam. Powoli zaczęłam podchodzić do dziewczyny która przerażona zaczęła się przysuwać do ściany.
- Tylko nie dźgaj! Proszę tylko nie to! – spojrzałam na nią z chytrym uśmieszkiem na twarzy.
- Spokojnie, kiedy ten czas przyjdzie, zemszczę się na tobie, a do tego czasu…
- Ok, ok kapuje! Nigdy więcej, ale skoro i tak mi się oberwie to… No wy naprawdę do siebie pasujecie! Czuć między wami taką specyficzną więź! – spojrzałam na nią morderczym wzrokiem – Ale tak poza tym to co sądzisz o mnie i o JungSu? Znaczy się wiesz, bo on… On mi się chyba podoba… - powiedziała z rumieńcami na twarzy. Zaczęłam się głośno śmiać.
- No co ty nie powiesz? Bujasz się w nim od liceum i jeżeli myślałaś że tego nie zauważę to się grubo myliłaś.
- No ale… Zaczekaj jak ty się tego dowiedziałaś?
- Boziu dziewczyno! Przecież masz specjalny folder w komputerze na jego zdjęcia! Tylko jakieś ułomne dziecko by tego nie zauważyło. Poza tym przecież widziałam jak się na niego patrzysz! Jestem twoją przyjaciółką! Zacznij mnie wreszcie doceniać.
- No ok, mój błąd. – powiedziała wstając – Ale tak na serio, jak myślisz? Pasujemy do siebie? W ogóle zauważyłaś żeby jakoś się specjalne zachowywał w moim towarzystwie? – spojrzała na mnie z nadzieją w oczach.
- No cóż… Mogę się dopytać Alana, co ty na to?
- Taaaaaak! Dziękuję ci, dziękuję! – powiedziała rzucając mi się na szyję.
- Hahahaha. Już dobrze, a teraz chodź, poćwiczymy jeszcze troszkę i pójdziemy coś zjeść.
*****************
Po skończonych ćwiczeniach poszłyśmy się umyć do łazienki obok sali. Teraz idziemy w stronę restauracji mieszczącej się obok wynajętej sali do ćwiczeń. W siedzibie naszej agencji, w Ameryce, sale mamy na miejscu ale ponieważ koncert miał się odbyć w Polsce, wynajęto nam studio. Szłam z głową spuszczona w dół uważnie słuchając przyjaciółki.
- No i wiesz co on na to? Powiedział mi, że…..
- Siostrzyczko! – gwałtownie podniosłam głowę. W moją stronę biegła dziesięcino letnia dziewczynka z długimi, związanymi w kucyk jasnymi włosami.
- Hej młoda! – powiedziałam przytulając małą do siebie.
- Cześć Kim!
- Hej Amelko – odpowiedziała moja przyjaciółka z uśmiechem.
-  A ty nie powinnaś być w szkole?
Dziewczynka pokręciła przecząco głową.
- Już skończyłam lekcje, właśnie szłam do domu. – odpowiedziała  z uroczym uśmiechem na ustach.
- A dlaczego rodzice cię nie odebrali co?
- Są w pracy, od kiedy pojechałaś to zawsze wracam sama. Nigdy się nie zgubiłam! – powiedziała z triumfalnym uśmieszkiem na ustach. No tak, rodzice jak zwykle nie mają czasu. Nie to że na nich psioczę, są znakomitymi rodzicami. Zawsze spędzali z nami wolne chwile. Niestety takich dużo nie było.
- Księżniczko, chciałabyś pójść z nami do restauracji?
Spytałam się Amelii, dziewczynka ochoczo pokiwała głową i złapała mnie za rękę.
- Do restauracji! – wykrzyknęła próbując ciągnąć mnie za sobą.
Spojrzałyśmy na siebie z Kim i poszłyśmy z małą do restauracji. Przy wejściu szepnęłam małej na ucho.
- Jeżeli będziesz grzeczna i nie będziesz bałaganić to kupię ci lody, co ty na to?
Dziewczynka spojrzała na mnie z nadzieją w oczach.
- Obiecuję, że będę!
Uśmiechnęłam się do niej i we trójkę weszłyśmy do środka. Zajęłyśmy stolik na końcu, kelnerka podeszła do nas i przyjęła zamówienia. Jako że nie miałam ochoty na obiad o godzinie 12 zamówiłam sobie same naleśniki z dżemem truskawkowym i bitą śmietaną, podobnie Kim. Amelia od razu poprosiła o dużą porcję lodów.
- No to co tam Amelko? Dawno z tobą nie rozmawiałam! Daj mi się przyjrzeć… Czy ty przez przypadek nie urosłaś? Z każdym naszym spotkaniem jesteś coraz wyższa!
Dziewczynka dumnie się uśmiechnęła.
- Niedługo będę tak duża jak siostrzyczka i będziemy razem śpiewać! Będę z tobą jeździć po świecie prawda?
- Oczywiście, że tak księżniczko. – powiedziałam do małej z uśmiechem.
Jest niesamowita, za każdym razem gdy ją widzę mam wrażenie że jest coraz bardziej dojrzała. Szczerze to się trochę boję, już niedługo nie będzie mi się rzucać na szyję gdy tylko mnie zobaczy. Przyjrzałam się jej uważnie. Długie blond włosy miała upięte w wysoki kucyk, a jej zielone oczy iskrzyły się wesoło. Wydawała się być totalnym przeciwieństwem mnie, przynajmniej z wyglądu.
- Amelko? – dziewczynka spojrzała w moją stronę – Jak tam w szkole?
- Supel! A właśnie! – powiedziała i zaczęła szperać w swoim plecaczku. Wyjęła zeszyt z naklejkami i uśmiechnęła się w moją stronę. – Popatrz. Wszyscy u mnie w szkole ich baaardzo lubią. Ja też, a najbardziej tego z czarnymi włosami – uśmiechnęłam się delikatnie w jej stronę i otworzyłam zeszycik. No nie wierzę. Wszędzie były naklejki z Blue Angels. Spojrzałam na małą przerażona.
- Nie martw się siostrzyczko, to tylko połowa zeszytu. Później mam ciebie i Kim. – chyba źle zaimpretowała moje spojrzenie. Szybko wymusiłam uśmiech. I oddając jej zeszyt wskazałam w stronę kelnerki.
- Patrz! Niosą nam lody!

Amelia szybko zapomniała o temacie a mnie jeszcze przez długi czas męczyła wizja mojej siostry wzdychającej do Alana.

Tak, wiem, mudy. Niedługo się rozkręci. Obiecuje ;)